W dniu 19.05.2012r. postanowiłam zjeść obiad w restauracji Sphinks, która mieści się w Centrum Handlowym Plaza. Zostawiłam pakunki z zakupami przy stoliku i poszłam złożyć zamówienie na jedzenie. Gdy podchodziłam do pulpitu z kasą, jeden z pracowników odwrócił się w moim kierunku i przywitał niewerbalnie uśmiechem, a gdy byłam blisko powiedział "dzień dobry". Szybko podałam zestaw do jedzenia wraz z napojem, dokonałam zapłaty i odeszłam do stolika. Po chwili przyszedł pracownik oraz podał zestaw sosów, napój i sztućce. W międzyczasie oceniłam czystość. Stoliki, krzesła oraz podłoga była czysta. Panowała miła, spokojna atmosfera, która pozwalała odpocząć. Realizacja zamówienia nastąpiła dość szybko. Pracownik poinformował mnie, iż talerz jest gorący od strony mięsa, dlatego poprosił, żebym uważała i nie oparzyła się. Jedzenie było bardzo dobre, wszystko było swieże, smaczne, pięknie pachniało, czysto, estetycznie podane. Gdy byłam w trakcie konsumpcji, klener podszedł dyskretnie i zapytał czy czegoś nie potrzebuję, czy wszystko jest w porządku. Oczywiście wszystko było w jak najlepszym porządku. Podczas mojego pobytu zauważyłam dużą życzliwość między pracownikami. Widać było, iż jeden z kelnerów był w okresie wdrażania - inny pracownik bardzo cierpliwie tłumaczył koledze zadania do wykonania. To była bardzo miła chwila.
Dziękujemy za przekazanie obserwacji dotyczącej wizyty w restauracji Sphinx. Zadowolony Gość to cel naszego działania, dlatego jest nam niezmiernie miło, że udało nam się sprostać Pani oczekiwaniom zarówno pod względem jakości serwowanych dań i jak poziomu obsługi. Każdego dnia dokładamy wszelkich starań by każda wizyta naszego Gościa była dla niego przyjemnością i relaksem.
Liczymy że kolejna wizyta pozostawi równie pozytywne wrażenia jak ta poprzednia. Serdecznie zapraszamy do restauracji sieci Sphinx. Pozdrawiam, Sfinks Polska S.A.
W sklepie Zwierzak...
W sklepie Zwierzak w Łasku prz ul Narutowicza 15a ekspedientka -nawet miła sprzedała mi starą karmę na wagę dla mojego psa.Przed zjedzeniem Kubus był zdrowy i radosny.Po jej podaniu skończyło się dla mojego pupila potężnym bólem brzucha i rozwolnieniem,Kubuś bardzo cierpiał dopiero weterynarz mu pomógł.Wszystkim odradzam ten sklep.
W drodze na szkoleniu do Poznania zajechałem sobie coś zjeść, trafiło to na restauracje Mc Donald's. Gdy wszedłem do środka rozejrzałem się i panował tam bardzo fajny klimat. Było garstka ludzi w kolejce stałem dosłownie chwilę Pani tam pracująca szybko mnie obsłużyła i zrozumiałą dokładnie to co chciałem. Obsługa była ubrana zgodnie ze standardami. Na zamówienie nie czekałem długo. Po otrzymaniu i zjedzeniu wybrałem się do toalety tam również panował porządek jak i w całej restauracji.
No i stało się, zabrakło w domu soli. Dobrze, że blisko mam dio wyboru aż trzy sklepy spożywcze. Wybrałem sklep Roll, bo jakoś zawsze tam jestem szybko obsłużony.Ciągle denerwuje mnie ta kartka na drzwiach wejściowych z godzinami otwarcia. Czy sklep naprawdę nie może sobie pozwolić na estetyczną tabliczkę?No ale to taki drobny szczególlik. Zakupy odbyly się szybko, bo faktycznie o tej porze nie było w sklepie wielu klientów.Po wejściu do sklepu od razu skierowałem się do pólek z artykułami sypkimi. Zdążylem zauwazyć, że znowu zdrożał cukier. 4,09 za kilogram to chyba dużo? Sól znalazłem w dwóch rodzajach: kamienna i morska. Wybrałem morską. Przy kasie oczekiwała na klientów pani z obsługi, jak zawsze grzeczna i uprzejma. Zapłaciłem za sól i pożegnałem się. To były naprawdę szybkie zakupy. Minusik który stawiam, to za tę kartkę na drzwiach wejściwych, bo poza tym sklep jest OK.
Drogerie Nika już zbankrutowały więc nie ma co komentować.Dodam tylko że to była ciekawa firma.Niewatpliwie wydawało im się ze zawojują rynek.Przedstawicielom handlowym opowiadali ile mają odłożone pieniędzy na zakup domu.Zgubił ich niekompetentny personel.Ale skad wziąsć fachowców i ile im płacić?
Lubię zajrzeć do salonu Komputronik. Zwykle czytam o nowościach kompuetrowych w internecie, ale w salonie można się wszystkiemu przyjrzeć z bliska, a nawet wypróbować interesujący sprzęt. Przed wejściem do salonu, na specjalnym stoisku, była wystawiona aktualna gazetka ofertowa. Gdy zacząłem się przyglądać modelom laptopów na pólkach za szybą, podszedł do mnie pracownik salonu, ubrany w firmową koszulkę. Grzecznie i z uśmiechem zapyał, czy może mi w czymś pomóc. gdy stwierdziłem, że chcę przejrzeć wystawione modele, zaproponował, że jeśli się na coś zdecyduję lub coś mi się szczególnie spodoba, to chętnie do mnie wróci. Wszystkie modele laptopów były uruchomione, obok znajdowały się wywieszki z opisem oraz aktualne wywieszki cenowe. Ekspozycja była dostatecznie pokazana i oświetlona. Podobnie na dziala z aparatami fotograficznymi. gdy wychodziłem, panowie z obsługi zdążyli powiedzieć "do widzenia panu".
Obserwacja dotyczy salonu odzieżowego Carry w CH Gemini Park, gdzie dziś na chwilę zajrzałem. sklep jest dość przestronny, z wyraźnie podzielonymi działami odzieży męskiej i damskiej. Salon odzieżowy czysty i schludny, ale jakoś nie wyróżnia się niczym szczególnym. Rozglądałem się za jakąś modną koszulkę polo. Były dość duży wybór, ale trudno mi było znaleźć rozmiar XL. Nikt z obsługi do mnie nie podszeł, mimo że w salonie nie było aż tak dużo klientów. Ceny mi też odpowiadały, bo z reguły w tym sklepie ceny są umiarkowane. Przejrzałem jeszcze koszulki na dwoch innych półkach i wyszedłem ze sklepu.
Będąc w CH Gemini Park odwiedziłem salon Pako Lorente, gdzie zwykle kupuję koszule lub krawaty. Salon zachęca pięknym wystrojem wystawy, na której zawsze prezentowane są ubrania i koszule najmodniejszych wzorów, fasonów i kolorów. W salonie jest bardzo czysto, jasno i przyjemnie. Wybór koszul zajmuje największa część salonu. Obsługa salonu, którą stanowia dwie młode panie, bardzo chętnie udzielają porad i wskazówek. Gdy poprosilem o pokazanie mi jakoś koszul sportowych z krótkim rękawem, na ladzie wyłożono aż 8 różnych wzorów. Właściwie spodobały mi się wszystkie, ale drogą eliminacji, wspólnie z panią z obsługi, zostały na ladzie tylko dwie. Ceny dość korzystne, choć nie jest to salon tani. Oglądalem koszule jeszcze chwilę, aż w końcu stwierdziłem, że jeszcze się rozejrzę gdzie indziej. Sprzedawczyni bardzo uprzejmie podziękowała mi za wizytę w salonie i zaprosiła do ponownych odwiedzin.
Pierwszy raz odwiedziłam tą aptekę w celu zakupienia zwykłych tabletek przeciwbólowych. Gdy poprosiłam aptekarkę o "tabletki przeciwbólowe w pojedynczym opakowaniu" konkretnego producenta spojrzała na mnie tak jakbym mówiła do niej w obcym języku i powiedziała, że nie ma. No cóż. Kupiłam w aptece obok bez problemu. Następnym razem obsługiwał mnie miły i naprawdę pomocny aptekarz. Szukałam w całej okolicy pewnego szamponu, trudno dostępnego w pozostałych aptekach, a ten Pan zaproponował, że może mi zamówić ten szampon na następny dzień (a było już po 17tej). I tak też się stało. Za tą poprzednią aptekarkę odejmuje 1 punkt. Ogólnie polecam bo ceny niektórych produktów naprawdę są tam konkurencyjne.
Zamówiłam produkty pewnej marki dermatologicznej w tej aptece. Nie dość, że produkty tej marki są w naprawdę konkurencyjnych cenach to jeszcze mogłam je osobiście odebrać bez żadnych problemów w Łodzi. Szybki proces składania zamówienia oraz oczekiwania na możliwość odbioru osobistego. Obsługa bardzo miła i uprzejma. Apteka zdecydowanie godna polecenia!
Przygoda z Fabryką smaku zaczęła się dość nietypowo. Mianowicie restauracja sama w sobie bardzo słabo oznakowana. Pomimo tego, że miałam spisany jej dokładny adres ciężko było ja znaleźć. Nigdzie w pobliżu żadnego szyldu reklamowego o istnieniu takiej restauracji. Po dłuższych poszukiwaniach stwierdziliśmy ze znajomym, że może budynek w głębi, wyglądający z daleka raczej jak sala weselna z napisem "restauracja" to może właśnie Fabryka smaku. I tak też się okazało. zbliżając się do niego, zobaczyliśmy na ogrodzeniu napis "Fabryka Smaku" raczej słabo czytelny. Ucieszyliśmy się, że wreszcie udało nam się znaleźć naszą restauracje, a tu nagle kolejna niespodzianka! Jak do niej wejść? Widoczne były tylko okna tarasowe które były zamknięte, gdzieś z boku drzwi wyglądające bardziej na drzwi od zaplecza, gdyż również nieoznakowane. Po dłuższych poszukiwaniach postanowiliśmy wejść tymi drzwiami "od zaplecza". Jak się okazało były to drzwi wejściowe do lokalu. Przy wejściu kelnerka "niemowa" spojrzała na nas takim wzrokiem, że pomyśleliśmy, iż może faktycznie pomyliliśmy te drzwi. Ale nie. Usiedliśmy i czekamy czekamy... Po dłuższym czasie zechciała ruszyć swoje cztery litery i podać nam kartę. Na złożenie zamówienia znowu przyszło nam czekać niemiłosiernie długo, a niestety nie było jak zawołać kelnerki gdyż była schowana za rogiem, więc znajomy sam do niej podszedł i zamówił dania. Oboje zamówiliśmy spaghetti carbonara, które mało przypominało prawdziwą carbonare. Makaron bardzo słabej jakości, sos rzadki (czyżby zapomnieli dodać jajka?) i ogólnie średnio smaczny. Kucharz chyba nigdy w życiu nie jadł prawdziwej carbonary, albo po prostu nie umie gotować. No i znowu przyszło nam długo czekać na rachunek, gdyż kelnerka po prostu miała nas w nosie. Znowu musieliśmy pofatygować się do niej sami. Obsługa naprawdę na najniższym poziomie. Żadnych zwrotów grzecznościowych - typu dzień dobry, smacznego, do widzenia. Klimat niestety dość stołówkowy, pomimo szczerych chęci właścicieli o stworzenie miejsca z klimatem... Naprawdę można by zrobić z tego lokalu fajne miejsce, bo niektóre detale same w sobie całkiem ładne- retro kredens, piękne drewniane okna, wokół budynku sporo zieleni...(dzięki temu +2) A na stołach nijakie strasznie wymięte obrusy, tandetne solniczki i brudne ściany. Moja ogólna opinia - nie polecam.
Wczoraj miałam okazję zwiedzić muzeum bajki Se-Ma-For, miejsce gdzie powstały m.in. bajki "Miś Uszatek", "Mały Pingwin Pik Pok", czy "Miś Koralgol". Za bilet normalny trzeba zapłacić 12zł, zaś za ulgowy 8zł. Przy wejściu można nabyć także breloczek lub maskotkę Misia Uszatka, czy zakładkę do książki. Jest w czym wybierać, choć ceny są niestety dość wysokie. Na początku wizyty został wyświetlony film "Piotruś i Wilk" nagrodzony Oscarem za najlepszy film krótkometrażowy w 2007r. Dzieci mają okazję obejrzeć bajkę o lanym poniedziałku, bowiem film skierowany jest raczej do dorosłych. Następnie zostałam oprowadzona po muzeum przez panią, która mówiła coś o każdej bajce lub o historii muzeum. Mamy tu okazję zobaczyć kamerę, którą kiedyś robiono bajki lub wszystkich bohaterów bajek Semafora. Nie może zabraknąć także zdjęcia z dużym Misiem Uszatkiem, który został stworzony do tego celu. Muzeum spodoba się przede wszystkim osobom, które kojarzą te piękne bajki, chociaż dzieci także zwiedzają z zainteresowaniem.
Salon firmowy ecco w CH Gemini Park trudno minąć obojętnie, bo jest ustytuowany blisko wejścia i zawsze przyciąga ciekawą wystawą, na której buty są poukładane w bardzo ciekawy sposób. Na szybach były przyklejone też plakaty informujące o rabacie. W salonie idealny porządek. Praktycznie byłem jedynym klientem, dlatego też od razu po wejsciu do salonu podeszłą do mnie pani z pytaniem, w czym może mi pomóc. Kiedy odpowiedziałem, że oglądam ofertę, pani dyskretnie się wycofała. Dojście do wszystkich półek i regałów bardzo swobodne, buty dobrze posegregowane nie tylko na dział damski i męski, ale również fasonami i kolorami. Wywieszki cenowe umieszczone przy butach. Zapytałem o numer 44 obuwia, które mi się spodobało. wtedy pani sprzedawczyni przyniosła z zaplecza dwie pary 43 i 44. Stwierdziła bowiem, że ten rodzaj butów ma zawyżone wymiary. Do przymierzenia butów było wygodne miejsce z czarnymi pufami. Przymierzyłem obydwa numery i faktycznie te mniejsze buty były w sam raz. Przeraziła mnie trochę cena, ale wiadomo, że za dobre buty trzeba dobrze zapłacić. Przy kasie pani stwierdziła, że mogę otrzymać 5% rabatu, bo akurat jest czas prmocji na niektórew modele butów. Jako że nie zyczyłem sobie pudełka kartonowego, buty wraz z paragonem zostały zapakowane do torby. Wyszedłem z salonu zadowolony i mam nadzieję, że buty Ecco dobrze mi będą słuzyć.
Do restauracji w Starym Młynie trafiłem dzięki reklamie zauważonej na drodze krajowej prowadzącej do granicy w Kudowie-Słone. Wybór okazał się słuszny. Restauracja zaaranżowana jest na karczmę w starym, zabytkowym obiekcie. Przed restauracją panował porządek, podobnie w środku. wolny stolik wskazał mi klener. Zapytałem go, co poleca, a wtedy odparł, że jeśli lubię, to poleca pstrąga. zamówiłem zatem tę potrawę. Czas oczekiwania nie przekroczył 15 minut, w tym czasie zaproponowano mi zimne napoje. Danie podano bardzo atrakcyjnie. Było smaczne. Ceny umiarkowane. W lokalu nie było zbyt wielu klientów. Obsługa dyskretnie czuwała, czy wszystko jest OK. Po zapłaceniu rachunku skorzystałem z toalety, która była czysta i zadbana. Pobyt i obiad udany.
Ofertę noclegu w Kudowie znalazłem po długim poszukiwaniu w internecie. Nie jest to łatwy wybór, bo w Kudowie i okolicy jest coraz więcej dobrych miejsc noclegowych. Wybór padł na ten pensjonat z racji położenia, przystępnej ceny i oferowanych warunków noclegu. Wybór mój okazał się trafny i na pewno tu jeszcze wrócę. Atmosfera obiektu jest naprawdę wspaniała. Już sam wygląd zewnętrzny i obejście wokół pensjonatu przyciąga wzrok. Recepcja jest niewielka, ale dobrze wyposażona, z miejscem do odpoczynku lub oczekiwania. Obsługa w recepcji kompetentna i profesjonalna. Zaoferowany pokój spełniał opisy znalezione w internecie. Przede wszystkim bardzo czysto i schludnie. Toaleta nieco mała, ale funkcjonalnie urządzona. Mały zestaw kosmetyków - szampon, mydło oraz duże. ładne ręczniki stanowiły wyposażenie łazienki. Nie korzystałem z restauracji, jak jedynie podczas śniadania, które było podane w formie małego bufteu. Jedzenie smaczne, stoliki czyste, obsługa kultuarlna i bardzo dyskretna. Pobyt w pensjonacie oceniam na bardzo dobry.
Chociaż nie lubie tam chodzić i zawsze miałam negatywną opinię, dzisiaj postanowiłam podejsć po chusteczki do nosa. Miałam nadzieję, ze mylę się co do obsługi i wcale nie jest tak xle. Po wejściu do budki nie zostałam przywitana, kobieta czytała gazetę za ladą na stojąco. Ledwo była widoczna. Porządek jako tako panował i w końcu ta Pani zadbała o higienę. Powiedziałam dzień dobry i zapytałam ; Czy są chusteczki? Pani odpowiedziała: Są. I dalej czytała gazetę. Cisza parę długich sekund, po czym mówię; To ja poproszę 1 paczkę. Chwila ciszy i rzuciła mi na ladę nie odrywając wzroku od gazety. Zapłaciłam, przy wydawaniu 50 gr ze złotówki raz wrogo na mnie spojrzała, ani dowidzenia, ani dziekuję nic. Ta kobieta dziś przebiła chyba wszystkich. Nie wiem, co by musiało sie stać, abym wróciła do tego miejsca. okropny babsztyl.
Tego dnia w sklepie ZARA było sporo klientów. Pomimo to panował tam ład i porządek. Ubrania prezentowały się bardzo dobrze, były dostępne dla każdego klienta. Ekspozycja towaru została bardzo dobrze przemyślana. Wybrałam kilka rzeczy i skierowałam się w stronę przymierzalni. W jednym z pomieszczeń były pozostawione rzeczy. Pracownicy nie zadbali więc o to, by przymierzalnie były czyste, bez zbędnych ubrań. Pomimo to przymierzone ubrania wyglądały bardzo dobrze, więc postanowiłam je kupić. Ceny mogłyby być nieco niższe, aczkolwiek dobra jakość materiałów tłumaczy ich cenę.
Wchodząc do sklepu zauważyłam, że jest tam utrzymany porządek a wszystkie ubrania były ładnie powieszone na wielu wieszakach. Pracująca tam pracownica po miłym przywitaniu zapytała, czy może w czymś pomóc. Podziękowałam i zaczęłam oglądać ubrania. Okazało się, że jest bardzo dużo eleganckich ubrań. Niestety, gdy coś wybrałam okazało się, że nie ma mojego rozmiaru. Taka sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy. Nie zrobiłam zakupów w tym sklepie, gdyż nie chciałam tracić czasu na pozbawione sensu szukanie rozmiaru, którego pewnie i tak bym nie znalazła.
Postanowiłam pójść na film do Cinema City w Focusie. Udałam się więc do kas, aby kupić bilety. Obsługująca mnie kasjerka szybko mnie obsłużyła, wypytując się przy tym o rodzaj biletów, tytuł filmu, ilość miejsc oraz preferowaną godzinę seansu. Po tym wszystkim oraz po zapłaceniu wręczyła mi bilety i życzyła miłego oglądania. Potem skierowałam się w stronę sklepiku kinowego w celu zakupu popcornu i coli. Tam również obsługa okazała się być uprzejma. Sala kinowa była dokładnie wysprzątana i zachęcała do odpoczęcia w wygodnych fotelach.
Do saloniku prasowego zawsze wstepuję po gazety i bilety. Tym razem także kupiłem kupon lotto, bo dziś kumulacja. Przed wejściem do saloniku znalazlem wystawione kupony oraz ołówki do skreślania zakładów. Mały problem polega na tym, że ponieważ obok wyłożone są gazety codzienne, nie bardzo jest miejsce, by te kupony spokojnie wypisać. Ale to nie aż taki wielki problem - jakoś jednak sobie poradziłem! Salonik jest czysty i estetyczny. Zdecydowana większość tytułów gazet jest umieszczona na łatwo dostępnych regałach, a wszystkie winety są raczej uwidocznione. Salonik jest jasny i dobrze oświetlony. Pani z obsługi bardzo miła. Kupno gazety i zawarcie zakładów lotto zajęło mi około 3 minut, więc można stwierdzić, że bardzo sprawnie.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.