Wybraliśmy się tam z mieszanymi uczuciami, bo nie ma wielkiego wyboru indyjskich restauracji w Krakowie, ale nie zawiedliśmy się. Zamówiliśmy przystawki, które zaskoczyły nas swoimi dużymi porcjami, wystarczyło to zjeść i człowiek był już syty. Ceny adekwatne do miejsca i jedzenia. Naprawdę warto odwiedzić.
Dania, proste i dobre, ceny jak na dania z mąki raczej duże. Jak na miejsce, w którym jest restauracja ceny jednak nie przewracają więc to może być opcja po wizycie na Wawelu. Barszczyk czerwony urzekł nas najbardziej. Całą kartę można wykonać bez kłopotu w domu, dlatego ta restauracja nie powala kartą.
Mało jest miejsc w Krakowie, które serwują takiej jakości jedzenie. To prawdziwa autentyczna pizza, z prawdziwego pieca do pizzy. Pizza jest taka jaka powinna być. Prosta i pełna smaku. Ceny super, Obsługa lokalu również niczym sobie, dba i interesuje się klientem, można liczyć na oferowaną pomoc. Czystość w normie.
Właśnie w dniu dzisiejszym znalazłem informację, że bank Aliorbank uruchamia bankowość internetową. Czytając ofertę zauważyłem, że każdy potencjalny klient może wpłynąc na całościową ofertę nowego banku. Na stronie firmowej jest możliwośc umieszczenia swoich pomysłów. Zgodnie z sugestiami klientów bank chce te pomysły wykorzystać. Sądzę, że jest to dobry pomysł marketingowy. Dzięki temu klienci mogą wpłynąć na całościową ofertę nowego wirtualnego banku. Oprócz tego bank chce współpracowac z Allegro a także ze sklepami, dzięki czemu będzie można rozłożyć na raty zakupy. Myślę, że w krótkim czasie uzyska dużą ilośc klientów. Zobaczymy. A bank ma ruszyć w dniu dzisiejszym.
Paese. Lokal w bardzo przyjemnym, cichym i spokojnym miejscu. Nie tylko usytuowanie, lecz sam rodzaj kuchni przyciągają nas do środka. Kelner ni razu nie spojrzał dalej niż powierzchnia jego notesu. Nie zaproponował nam nic, nie powiadomił o promocji, która istniała, i obchodził się z nami z dystansem jak najdłuższym się da będąc kelnerem. Kiedy zamówiliśmy dwie lampki domowego wina, podał nam je pełne, lecz obie zupełnie innym typem wina.
Do restauracji Bombaj na Krakowskim Kazimierzu wybrałem się na obiad. Niestety, nie polecam tego lokalu - mimo, iż wnętrze jest przytulne, a zapachy z kuchni zachęcające to niestety obsługa jak i same dania pozostawiają wiele do życzenia. Z obsługą w rzeczonej restauracji jest jak w piosence zespołu T-love ("olewa nas kelner")... wszystko trwa przerażająco długo
O jakości Wedla dużo rozpisywać się nie trzeba, bo tak pyszną czekoladę (abstrahując od jej ceny) gdziekolwiek indziej posmakować trudno. Wystrój również bez zarzutu. Obsługa natomiast pozostawia wiele do życzenia. Kelnerzy traktują człowieka jak powietrze, ignorując często nawet delikatne próby "przywoływania" wzrokiem. Lekceważenie klienta czasami tak wyprowadza z równowagi, że człowiek wstaje i zwyczajnie wychodzi.
Myślałem, że dostanę dobry deser lodowy i dobrą kawę. O ile do kawy nie mogę się przyczepić, to mój deser dostałem w połowie roztopiony, na dziwnym talerzu i - ja rozumiem, nazwa knajpy i tak dalej - ale straszliwie słodki. Jestem uzależniony od cukru, ale to była przesada nawet dla mnie. Fajnie, gdyby Wentzl był jeszcze smaczny, oprócz tego że słodki.
Wystrój i meble raczej nie kojarzą się z włoską pizzerią, ale dosyć przytulnie, dobry serwis i jeszcze lepsza kuchnia. Doskonała pizza, na świetnym cienkim cieście, pizza quattro formaggi. Uwielbiam bruschette miste, Obsługa bardzo miła, kompetentna i uśmiechnięta. Czystość lokalu wewnątrz i zewnątrz bez zastrzeżeń.
Wystrój taki sobie, ale barowy, Kelnerka niezbyt sympatyczna. Gotują rodowici, Węgrzy co słychać (i co czuć). Na koniec najważniejsze: smaczne, duże, niezbyt drogie porcje. Można się najeść smacznie (nie wykwintnie) za nieduże pieniądze. Zamówione wino półwytrawne było bez smaku. Czystośc lokalu była bez zastrzeżeń.
Bardzo smaczna kuchnia podana w ciekawy sposób. Kelnerka bardzo sympatyczna i pomocna. Wystrój niebanalny, taki prawdziwy Meksyk. Byliśmy we 3 osoby i każdy był zadowolony ze smaku swojej potrawy. Zachowanie obsługi bardzo pasujące do całości, wszystko z żartem i dobrym smakiem. Gorąco polecam to miejsc.
Bardzo fajny, luźny i przytulny wystrój. Bardzo dobra włoska kuchnia. Jedyny minus to brak organizacji w zatłoczone wieczory - choć nie zawsze. Podejrzewam, że zależy to od menadżera sali. Jak się źle trafi w w wieczór, można czekać i pół godziny na napoje. generalnie uważam, że lokal można polecić na wieczorny wyskok.
Przechodząc obok zwróciło moją uwagę reklamowane menu dnia w cenie 15 zł od osoby. W skład którego wchodziły dwa dania oraz napój. Zacznę od obsługi - bez rewelacji. Prosiłem, aby dania podane były szybko, ponieważ bardzo się spieszyłem, a kompot chciałem, aby był w miarę możliwości ciepły - niestety na jedzenie czekałem długo, a kompot był zimny.
Wystrój niezły (choć dość ciasno), muzyka towarzysząca również. Zamówiłem pierogi ruskie, podane ciekawie bo na patelni, ale w smaku ... masakra. Bez smaku, konsystencja dziwna, pewnie rozmrażane. Obsługa niezła, lecz momentami przeszkadzały mi głośne, "prywatne" rozmowy kelnerów. Czystość była zachowana.
Nie powiedziałabym, że ten lokal zachwyca przepięknym wystrojem czy czarującym klimatem, ale właśnie bardzo dobrym jedzeniem i niewymuszoną atmosferą. Jest to francuska kuchnia bez zbędnego zadęcia. Duży wybór dań. w rozsądnych senach. Obsługa na poziomie, stara się aby klient wszedł zachwycony i powrócił z powrotem.
Pomimo tego, że salonu Blend 4you mieści się w dość dużym lokalu odzież ustawiona była na wieszakach tak, że można było swobodnie się poruszać. Ubrania były wyeksponowane a aranżacja wnętrza była przyjazna. Przymierzalnie były przestronne i zadbane z widokiem na główną ulicę. Oferta salonu bogata, nowoczesna odzież dla kobiet i mężczyzn. Jednak ceny kształtowały się na dość wysokim poziomie. Personel sklepu sam wychodzi naprzeciw klientowi, chętnie prezentując odzież. Przy moim braku zainteresowania kobieta natarczywie proponowała coś inne – niestety uciążliwe to dla mnie było.
Tym razem nasi strażnicy miejscy byli widoczni w centrum miasta. Przed przejściem dla pieszych jednego z większych sklepów zaparkował samochód, a tuz za nim auto Straży Miejskiej. Jeden z pracowników zapraszał właściciela źle zaparkowanego samochodu do środka. Postanowiłam przerwać złą passe zagubionego kierowy i aby odwrócić sytuację, zwróciłam uwagę pracownikom, ze przy moim bloku pod zakazem parkują notorycznie samochody tak, że zastawiają cały chodnik i nie mogę przejść z wózkiem, tylko ulica mijam wszystkie stojące tam auta. Pracownicy byli bardzo uprzejmi i zapisali adres ulicy, gdzie należy czasem zaglądać. Życzliwie podziękowałam i pożegnałam panów. Nie wiem jak potoczyły się dalsze losy kierowcy, ale widzę efekt mojej interwencji. Obserwując z okna mieszkania chodnik, obserwuję również auto Straży Miejskiej.
Musiałam trochę zatankować gazu, aby uzupełnić pusty zbiornik, więc wjechałam na najbliższą stację z dostępnym gazem, którą napotkałam po drodze – była to akurat stacje Bliska. Stacja jest prawie niewidoczna z drogi, poza tablicą z cenami, którą również zasłaniają rozkwitające drzewa. Aby podjechać do dystrybutora z gazem należy wjechać na stację zgodnie ze strzałkami, następnie trzeba objechać Duzy pas zieleni, który prowadzi do budynku/sklepu. Droga – płytki z licznymi wybojami prowadzą wokół sklepu prosto do dystrybutora z gazem. Dystrybutor ten pamięta jeszcze lata 60 – te ubiegłego wieku, prawdopodobnie budynek też, tylko został odnowiony od zewnątrz. Na pasie zieleni trawa, krótko przystrzyżono bez żadnych krzewów ozdobnych ani kwiatów. Przede mną stało auto, które akurat pracownik kończył obsługiwać. Więc myślałam, że zaraz moja kolej. Niestety pracownik poszedł razem z klientem do budynku uregulować należności. Następnie wyszedł ponownie, aby zatankować moje auto. Po czym również ze mną poszedł do budynku, okazało się, że jest jedynym pracownikiem na tej stacji, a gdzie druga osoba? Transakcja przebiegła sprawnie.
Za każdym razem wchodząc do salonu jubilerskiego zachwycam się ilością i jakością prezentowanych tam biżuterii i nie tylko. Prezentowany towar to prawdziwa świątynia dobrego gustu. Dlatego w poszukiwaniu pamiątki na prezent ślubny ze srebra właśnie wybrałam się do salonu jubilerskiego. Sklep ten zdecydowanie się tutaj wyróżnia. Już sama wystawa prezentuje piękną, ciekawą, bogatą ofertę. Dobre oświetlenie podkreśla oferowaną biżuterię. W środku bardzo miła i profesjonalna obsługa, która całkowicie poświęca czas dla klienta. Interesujące mnie produkty były w drugiej części sklepu, więc ekspedientka chętnie wyszła do mnie z kluczykami, aby móc pokazać mi każdy produkt osobno. Oferowane przedmioty są na półkach za szybami. Porady, dobór oferowanych artykułów jest profesjonalny. Obsługa chętnie prezentuje wszystkie wyroby, o jakich pokazanie poprosiłam. Wszystko grzecznie, taktownie i z gracją. Ceny towaru np. wizerunku Matki Boskiej ze względu na dużą swą objętość i zawartość srebra są bardzo drogie, ale przyznam, że warte swojej ceny.
Po raz kolejny przekonałam się, że tutejsza Straż Miejska nie próżnuje.Przechodziłam akurat przez pasy w centrum miasta a samochód straży stał na światłach. W tym czasie przez parking i postój dla taksówek z dużą prędkością przejeżdżało dwóch młodych rowerzystów. Jeden z dwóch strażników wyszedł z samochodu, nie zważając na zmieniające się światło i podjął interwencję – zatrzymując rowerzystów. Nie wiem jak tłumaczyli się rowerzyści – jechali w miejscu nieprzystosowanym dla rowerów. Niestety nie wiem też jak zakończyła się sytuacja, gdyż weszłam dal sklepu, ale rozmowa trwała długo. Mam tylko nadzieją, że skończyła się pouczeniem nieletnich.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.