Kiedyś mieszkałem na pobliskim osiedlu króla Stanisława Augusta, ale do tego baru niezbyt częstowstępowałem, gdyż był dość obskurny, obecnie mieszkam poza Rzeszowem, wiec mam ograniczonemożliwości korzystania z tego lokalu, a warto, albowiem bardzo zmienił się na korzyść - wystrój z rekwizytami, przypominające lata 50-70-te poprzedniego wieku, ale moim zdaniem ładniejsze od tych,które stroją wnętrza podobnego lokalu we Wrocławiu przy. ul.K.Wielkiego. Obsługa w Rzeszowie, byłai jest życzliwa dla klientów, nie zawsze miłych.
wymiana czujnika temp. i termostatu oczywiście z dolewką płynu chłod. tzw. mechanik nie wiedział gdzie jest termostat i odkręcił inną część i ku jego zdumieniu nie znalazł go musiałem sam go uświadomić gdzie on jest zlokalizowany bo by go chyba nie znalazł ,płyn chłodn. lał się na potęgę na podłogę zamiast do jakiegoś zbiornika i z dolewki zrobiła się wymiana 5 litrów to było mało za którą oczywiście ktoś musi zapłacić czyli ja. Była to moja pierwsza i ostatnia wizyta w tym zakładzie ,i oczywiście będę odradzał wszystkim jakichkolwiek napraw tam ,najlepiej szerokim łukiem to omijać. Nigdy więcej.
,,Mini-Maxi'' to nowy sklep odzieżowo-obuwniczy mieszczący się na miejscu niedawno zlikwidowanego ,,F2F'' na ulicy Moniuszki. Z zewnątrz wystawa prezentuje zróżnicowany asortyment wybrany tak by prezentował oferty produktów damskich, męskich i dziecięcych. W wewnątrz jest bez zarzutów, posacka bez większych zanieczyszczeń, ściany pomalowane wzdłuż w kolorach niebieskim i czerwonym na przemian, półki i wieszaki nie blokują zanadto przejścia, zamontowano także dwa telewizory, w pierwszym ustawiono audycje radiowe, w drugim tuż przy małym stoisku dla dzieci puszczane są bajki.Ja skupiłem się jednak głównie na obuwiu. W dziale z męskim obuwiem można znaleść obuwie sportowe, urban i zimowe. Marki w jakie zaopatruje się sklep to m.in. Bless i Bellamila. Ceny butów zaczynają się od 30 zł a na 60 zł kończą. Informacje jakie opisane są na karteczkach to cena, rozmiar, marka oraz kolor.Jeżeli chodzi o ubrania, to cena rozpoczyna się od 15 zł a na 80 zł kończy. W kwestji dodatków, to można znaleść tam naprawde tanie skarpety, spory wybór bielizny, czy wiele rodzaji kapci w cenie 8-10 zł.Obsługa jest uprzejma, kulturalna, uśmiechnięta oraz pomocna. Zważywszy na fakt iż sklep jest nowy ceny mogą ulec zmianie od dnia mojej wizyty, mimo to polecam.
,,Don Vito'' to markowy sklep obuwniczy, oferujący obuwie damskie, męskie oraz dziecięce. Z zewnątrz ot co zwyczajny sklep, wystawa nie ma zbyt wiele do zaoferowania, mimo to na szybie widnieje karteczka ,,promocja na buty skórzane'' chcąc przekonać się o jak dużej obniżce jest tu mowa zajrzałem do środka. Wnętrze zadbane, z uwagi na małą ilość klientów pani po każdym opuszczającym sklep myje podłogę, zatem zawsze jest czysto. Ściany pomalowane są w kolorze kremowym, między stoiskami z butami jest niewiele miejsca na przejście ale w tym przypadku nie stanowi to problemu, zaś z oddali słychać włączone radio.Męskie obuwie prezentują m.in. marki Mustang, Dagmor, Free Style czy Otmęt. W przypadku cen wszystkich butów na wyposażeniu sklepu, to rozpoczynają się od 40 zł ( ze względu na obniżki i promocje ) a na 360 zł kończą, choć w tak wysokiej cenie znalazłem tylko jedną parę obuwia damskiego ze skóry której to dotyczyć ma promocja. Średnia cena większości asortymentu w sklepie waha się między 180 zł a 250 zł.Obsługa była kultularna, przy kasie widniał jednak duży napis ,,zwrotów nie przyjmujemy'' co jak sama ekspedientka wyjaśniła, było to spowodowane częstymi rozmyśleniami co do zakupu ze strony klientów i narzucone ze strony właściciela.
Nie polecam. Kupiłam kurtkę zimową w której rozeszła się cała podszewka więc w czerwcu br. oddałam ją do reklamacji i do dnia dzisiejszego nie otrzymałam naprawionej kurtki ani zwrotu pieniędzy. Na właścicielkę sklepu nie działają nawet pisma od Miejskiego Rzecznika Konsumentów. Muszę przyznać, że czuję się rozczarowana jeszcze nigdy nie miałam styczności z takim brakiem poszanowania klienta i jego praw!
Najbardziej oblegana i jedyna Wyższa Szkoła w mieście. Tak naprawdę nie interesowała się nią za bardzo, ale z tego co wiem to bardzo łatwo tam się dostać i równie łatwo uzyskać tytuł licencjacki. Piszę, że oblegana gdyż chyba wszyscy w swoich CV piszą, ukończenie Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa im. Heleny Chodkowskiej przez co w gazecie lokalnej w rubryce praca znalazła ogłoszenie o prace z adnotacją tylko nie po Wyższej Szkole Heleny Chodkowskiej . Tu chyba do czegoś zobowiązuje.
Tym razem w poszukiwaniu prezentu Mikołajkowego weszłam do sklepu zoologicznego. W sumie nie miałam nawet pomysłu na prezent dla ośmiolatka ale na szczęście trafiłam na bardzo przedsiębiorcze panie. W sklepie nie było dużo klientów więc mogłam się chwilę rozejrzeć. Po kilku minutach podeszła do mnie ekspedientka i zapytała w czym może pomóc. Widząc moje niezdecydowanie zaproponował mi fantastyczne rozwiązanie a mianowicie podsunęła pomysł na prezent. Złota rybka w kielichu. Na szczęście sklep wyposażony był we wszystkie akcesoria potrzebne dla funkcjonowania mini akwarium. Naprawdę super rozwiązanie bo akwarium nie zajmuje dużo miejsca a dziecko uczy się opieki nad zwierzątkiem. A z rybką jest chyba najmniej problemu.
Prawdziwa przedświąteczna gorączka zakupowa. Sklep, co prawda jest duży i dobrze oznakowany. Wnętrze salonu zabawkowego było ładnie zaaranżowane i widać było, że przywiązuje się tam dużą uwagę na porządek. W lokalu unosił się delikatny i bardzo przyjemny zapach, oczywiście najbardziej intensywny był przy zabawkach dla dziewczynek. Schludnie wyglądająca obsługa witała klientów zaraz po wejściu do lokalu. Natomiast sympatyczny personel chętnie oferował swoją pomoc. Bardzo cenne było dla mnie to, że personel poza dobrą znajomością asortymentu, czyli wszystkich producentów potrafił doradzić mi odpowiednio zabawki wiekowo. Ceny natomiast znacznie wyższe niż u konkurencji przynajmniej 10 zł na zabawce, ale wybór nieporównywalny. Obsługa kasowa odbyła się niezwykle sprawnie i przebiegła w przyjemnej atmosferze.
Naprawkę jakieś dziwne rzeczy dzieją się w gminie Nasielsk, ale teraz przynajmniej wiadomo z czyjej to winy. Otóż w ostatnim tygodniku gazetki lokalnej „Życie Nasielska” burmistrz wyjaśnia, czemu w Gminie nic się nie dzieje. A mianowicie jest to wina sprawujących tam urząd Radnych. Tak się rozpędzili w tej swojej nienawiści do Burmistrza, że nie uchwalili m.in. budżetu na wypłaty dla nauczycieli a największy paradoks jest w tym taki, że w Radzie Gminy zasiada czterech nauczycieli i sami sobie nie uchwalili pensji grudniowej. Poza tym nie został też uchwalony budżet na utrzymanie ulic w sezonie zimowym i ulice w mieście nie są odśnieżane, bo, po co?Uważam, że nieraz jest lepie się gruntownie zastanowić zamiast oczerniać Burmistrza i zagłębić się w to, co dzieje się w Gminie, bo gdyby nie jego publikacje w lokalnej gazecie też bym nie wiedziała, co się dzieje i słuchała tych wszystkich złośliwości pod jego adresem.
Tym razem z dużym zastrzykiem gotówki przyjechałam na świąteczne zakupy. Z tego, co zorientowałam się w innych sklepach z zabawkami ceny są znacznie mniejsze niż u konkurencji. Najbardziej była zainteresowana grami planszowymi, które były w granicach 30-40 zł a w internecie te same gry zaczynały się od 50 zł. Tak samo zabawki grające dla dwulatka były w granicach 50-60 a w internecie nieco więcej plus przesyłka. W każdej chwili można było liczyć też na pomoc personelu, który co i raz się pojawiał jednak na tak duży sklep ciężko wszystkich klientów obsłużyć. Moje wszystkie zakupy łącznie kosztowały ponad 350 zł i tu kolejna niespodzianka przy kasie, bo powyżej 300 zł za zakupy zabawki liczone są w cenach hurtowych. Tak, więc wyjazd zakupowy uważam za udany i polecam odwiedzanie sklepu.
Szkoła wychodzi naprzeciw studentom, na szczęście nie musi się reklamować, że każdy student otrzyma tableta (jak bywa to nieraz bywa). Co roku można zaobserwować nową tablicę z coraz to innymi kierunkami do studiowania i nie jest to kosztem zlikwidowania jednego w miejsce drugiego. Tak duże jest zainteresowanie. Akademia ma również szeroki wachlarz studiów podyplomowych m.in. audyty wewnętrzne, co w tej akurat branży byłoby bardzo przydatne. No ale najpierw trzeba uzyskać tytuł magistra. Ceny za czesne też nie są wygórowane tym bardziej, że system ratalny nie jest droższy od wpłaty całości.
Na prawdziwie przedświąteczną gorączkę zakupową wybrałam się do Płocka do Hurtowni Zabawek. Pierwszy raz spotkałam się z tym, że nazwa sklepu w 100% odzwierciedla to, co znajduje się w sklepie. A mianowicie, jest to prawdziwa hurtownia nie tylko z nazwy, ponieważ zabawki są znacznie tańsze niż na znanym portalu aukcyjnym i innych sklepach zabawkowych i jest tak niesamowity wybór zabawek, że sklep zajmuje aż dwa piętra. Tym razem pojechałam raczej zorientować się w asortymencie i nie przygotowałam się większe zakupy, ponieważ jest jeszcze trochę czasu a jeśli przyjadę następnym razem to na pewno z dużą ilością gotówki.
Odradzam zakupy w sklepie Euro w Kielcach, w Galerii Echo. poszlismy dzisiaj tam z mama kupic telewizor, sprzedawca byl bardzo niezadowolony, ze poprosilem go o pomoc. Mielismy upatrzony telewizor, znalismy cene i marke,ale nie typ telewizora na co sprzedawca powiedzial, ze skoro nie znamy typu telewizora to nam nie pomoze. stanol z innymi sprzewadcami i zaczal nas obgadywac, ze przychodzimy i nie wiemy czego chcemy. Zwrocilismy mu uwage, a on na nas naskoczyl. Poprosilem go o imie i nazwisko, zdazylem zobaczyc, ze ma na imie Konrad, ale on zdjal identyfikator, zebym nie mogl przeczytac- poprostu szok. zaczal na nas wrzeszczec, ze kim jestesmy, ze mu zwracamy uwage, a na koniec dodal, ze- cytuje: "ma wyje...., bo i tak ostatni dzien pracuje". Poszlismy do kierownika sklepu, ale to nic nie dalo, bo kierownik nawet oczu nie oderwal od komputera i tylko zapytal, na ktorym dziale si sie stalo. Po takim zachowaniu kierownika widac, ze takie traktownie klientow jest tam na pozadku dzienny. Zakupy zrobilismy w dwie minuty u konkurencji, gdzie byla przemila obsluga.
Od lat mam ustalony system cotygodniowych zakupów. W każdą sobotę kupuję mięsa, wędliny i warzywa na bazarze. W niedzilę znów udaję się do Lidla, gdzie kupuję pozostałe produkty na cały tydzień. Jest to mleko, masło, sery, kawa, herbata, makarony, ryż, woda mineralna i kilka innych. Kupuję też produkty kuchni różnych stron świata(dostępne w danym tygodniu). Lidl wybrałem drogą selekcji, kilka lat temu próbowałem robić zakupy w kilku różnych marketach(nazw nie podaję ale wszyscy się domyślamy), wygrał Lidl. Pierwszym kryterium była jakość produktu w stosunku do ceny, dodam, że nie kupuję tylko najtańszych produktów, jestem świadomy tego, że dobry i pełnościowy produkt musi mieć odpowiednią cenę. Kolejnym kryterium była lokalizacja, tutaj Lidl nie był najbliżej mojego miejsca zamieszkania ale jest do niego wygodny dojazd a w zestawieniu z trzecim kryterium czyli jakością ogsługi bije na łeb pozostałe markety. Ja nie wiem czy w innych punktach Lidl obsługa jest tak miła, kompetentna i sprawna jak w opisywanym przez emnie ale tutaj na Bolesławickiej jest rewelacyjnie. Panie i panowie są zawsze miłe i mili, udzielają wyczerpujących odpowiedzi. Kilkukrotnie zdarzyło się, że towar którego nie było na półce po mojej prośbie w ciągu kilku minut uzupełniano (co w tego typu sklepach nie zdarza się często). Obsługa przy kasie też nie pozooostawia nic do życzenia. Jednym słowem BOMBA.
Odradzam zakupy w sklepie Euro w Kielcach, w Galerii Echo. poszlismy dzisiaj tam z mama kupic telewizor, sprzedawca byl bardzo niezadowolony, ze poprosilem go o pomoc. Mielismy upatrzony telewizor, znalismy cene i marke,ale nie typ telewizora na co sprzedawca powiedzial, ze skoro nie znamy typu telewizora to nam nie pomoze. stanol z innymi sprzewadcami i zaczal nas obgadywac, ze przychodzimy i nie wiemy czego chcemy. Zwrocilismy mu uwage, a on na nas naskoczyl. Poprosilem go o imie i nazwisko, zdazylem zobaczyc, ze ma na imie Konrad, ale on zdjal identyfikator, zebym nie mogl przeczytac- poprostu szok. zaczal na nas wrzeszczec, ze kim jestesmy, ze mu zwracamy uwage, a na koniec dodal, ze nic go nie obchodzi, bo i tak ostatni dzien pracuje. Poszlismy do kierownika sklepu, ale to nic nie dalo, bo kierownik nawet oczu nie oderwal od komputera i tylko zapytal, na ktorym dziale si sie stalo. Po takim zachowaniu kierownika widac, ze takie traktownie klientow jest tam na pozadku dzienny. Zakupy zrobilismy w dwie minuty u konkurencji, gdzie byla przemila obsluga.
Jetem stałym klientem sklepu Lewiatan i nie zgadzam się z opinią pana Piotra. Na dziale warzywniczym są codziennie świeże owoce i warzywa, obsługa miła i zawsze służy pomocą. Na dziale z wędlinami miłe panie, zawsze doradzą co mam wybrać. Kolejki są ,ale wiążą się one ponieważ ludzie kupują małe ilości po 4-8 plasterków kilka rodzajów wędlin. Nigdy nie zauważyłem żeby na tym dziale panowała nie miła atmosfera. Sprzedawczynie mają zawsze założone rękawiczki i zmieniają je jak przechodzą z mięsa na wędliny, rzadko to zdarza się w innych sklepach. Na sali sprzedażowej też są miłe dziewczyny nigdy nie odmówiły mi pomocy. Robię w tym sklepie zakupy codziennie i nigdy nie widziałem żeby któraś z pań tam pracująca była nie miła wobec klienta nawet tego co jest pod wpływem alkoholu albo wstał lewą nogą. Panie tam są oddane swojej pracy to widać, kiedy nie ma dużo klientów idą na inne działy pomóc koleżance to też mi się bardzo podoba w tym sklepie gdyż w innych sklepach tego nie zauważyłem. Gratuluje kierownictwu tak dobranej kadry.
Polski sklep " Jedynka " przy ul. Podwisłocze, jest chyba największym tej spółki w Rzeszowie, dość rzadkow nim bywam, na ogół jestem zadowolony z zakupów tam dokonanych, choć nie zawsze, w szczególnościstoisko mięsne i wędliniarskie wabią mnie swoją ofertą, gdyż gdzie indziej można kupić taniej i zapewneświeższe - do obsługi zastrzeżeń mieć nie można, są uprzejmi i życzliwi.
Ile razy jestem na placu targowym przy ul. Staszica w Rzeszowie, najczęściej zaglądam do tego pawilonuw którym stateczne małżeństwo sprzedaje ryby i ich przetwory. Nigdy jeszcze się nie zawiodłem, gdyu nich kupowałem, gdyż poza przyjazną atmosferą - można tu nabyć smaczne i świeże ryby, w różnychpostaciach, bez obawy iż po ich spożyciu można dostać niestrawności.
Na placu targowym przy ul. Staszica w Rzeszowie znajduje się wiele pawilonów handlowych i straganów,w których można kupić po cenach konkurencyjnych przede wszystkim artykuły żywnościowe, na ogółbezpośrednio od ich producentów. Dzięki temu są one świeże i pachnące, jak w przypadku pieczywadrobnego, które kupiłem w pawilonie firmowym Antoniego Macha. Można mieć pewne uwagi, co doobsługi, która wykazywała pewne zniecierpliwienie kolejką do ich świeżych bułeczek.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.