Po sklepie chodziłam i szukałam sprzedawcy, przynajmniej 10 min. Wszyscy co byli to chyba uczniowie lub bardzo zajęci w firmowych bluzach pracownicy komfortu, kazano mi czekać przy kasie na kierownika. Podobno on wiedział i umie wszystko na temat firanek. Przy kasie stałam kolejne przynajmniej 10 minut, dla mnie szok, żywej duszy w kasie, można powiedzieć skasuj się sam za towar weź i wyjdź. Pojawił się kierownik , chyba był na papierosku bo ten smród był odrażający, lub spalił całą paczkę bo nie było go bardzo długo, za mną stali kolejni klienci też chyba z problemami. Wreszcie zapytałam o firanki które mnie interesowały, okazało się że kierownik nie odpowie i nie pomoże mi teraz bo jest sam na kasie a jakiegoś kolegi nie ma teraz będzie za chwilę, podobno musiał na chwilę wyjść ze sklepu.... prosił bym poczekała bo on wie najwięcej i najlepiej mi pomoże, po kolejnych 15 minutach wyszłam ze sklepu. Nigdy tam nie wrócę straciłam dobre 40 minut i nic się nie dowiedziałam. Firma ma super pracowników ale chyba na zapleczu którzy w pracy tylko papierosy potrafią popalać. A dziwne jest to że to kierownik taki przykład daje pracownikom którzy też sobie pozwalają na frywolne opuszczanie stanowiska pracy, on nie pracuje, popala, kasa pusta, oni też gdzieś pewnie swoje sprawy załatwiają... dajcie spokój sobie z takimi pracownikami!!
Pozdrawiam
Jeszcze tego samego dnia tj 24.06.2009 r., po rozmowie z konsultantem w oddziale gołdapskim oraz po zgłoszeniu szkody w infolinii PZU, w godzinach wieczornych odezwał się do mnie mobilny ekspert pan J. M. z propozycją spotkania i załatwienia formalności w dniu 26.06.2009 r. w miejscu mojego zakwaterowania tj. ok. 15 km od Gołdapi. Byłem zaskoczony szybkością kontaktu, zasobem wiedzy na temat mojego problemu oraz ujmującym sposobem bycia tego człowieka. Zgodziłem się na spotkanie i tak jak umówiliśmy się telefonicznie w ustalony miejscu i czasie doszło do spotkania. Konsultant po przedstawieniu siebie oraz planu spotkania przystąpił do oględziny mojego samochodu, wykonania zdjęć oraz zanotowania swoich obserwacji. Następnie spytał czy może zadać jeszcze kilka pytań potrzebnych do uzupełnienia informacji nt. wydarzenia w wyniku którego powstała szkoda. W dalszej kolejności ku mojemu zaskoczeniu (pozytywnemu) zaproponował kalkulację likwidacji szkody przy wykorzystaniu programu komputerowego. Po wygenerowaniu jej zapytał czy zgadzam się ze sposobem likwidacji szkody oraz z wysokością przyznanego odszkodowania. Po wyrażeniu mojej zgody, podpisaliśmy niezbędne dokumenty. Od tego mmomentu miałem czekać na potwierdzenie pisemne, które jak się później okazało było czystą formalnością, ponieważ cała dokumentacja wykonana podczas tego spotkania była bez zarzutu. Wszystko odbyło się w miłej, spokojnej atmosferze w ciągu niemalże godzinnego spotakania. Byłem pod dużym wrażeniem, czym nie omieszkałem się podzielić ze znajomymi.
Sklep odzieżowy H@M kusił w witrynach informacjami o wielkiej wyprzedaży. Zachęceni wchodzimy do sklepu. Co do wielkości sklepu to chyba największy sklep w centrum Alfa w Olsztynie. Piętrowy o naprawdę bardzo dużej powierzchni ekspozycji. Znajdziemy tam ubrania dla każdego w wieku od niemowlęcia do późnej starości. Jednym słowem prawdziwy gigant pod względem ilości i wyboru ubrań. Jak wspomniałem sklep piętrowy po wejściu znajdziemy tablicę informacyjną o tym gdzie znajdziemy interesujący nas towar.
Ekspozycja ułożona bardzo logicznie, co więcej i kolorystycznie. Widać w tym znajomość zasad ekspozycji towaru i dobry smak. Każdy produkt z cenówką więc nie ma żadnych problemów.
Chodząc po sklepie widzimy ubrania na wieszakach, półkach , regałach.Wszystkie starannie poukładane ( powieszone). Oczywiście największym powodzeniem i tłumem ludzi cieszą się regały opisane jako wyprzedaż - tam naprawdę było trudno się dopchać. Na szczęscie regałów takich było dużo więc starczyło dla każdego.
Sklepo monitorowany więc ochrony chodzącej po sklepie nie ma za dużo ( dwóch ochrniarzy ). Sklepu doglądają pracownicy których jest naprawdę dużo. Chodzą między regałami obserwując klientów i jednocześnie w razie potrzeby służą pomocą
Towar został wybrany więc czas udać się do kasy. Pomimo dwóch otwartych stanowisk kasowych przy kasie spora kolejka. Jest to jednak efekt naprawdę dużej liczby ludzi a nie opieszałości pracowników. czas oczekiwania w kolejce to koło 10 minut. W końcu moja kolej.Pani grzecznie zaprasza do kasy, wita się i prosi o zakupy.Sprawnie odpina klipsy magnetyczne, podlicza.Dziękuje za zakupy i zaprasza ponownie.
Podsumowując sklep można polecić każdemu. Wybór towaru i jego jakość zadowoli każdego nawet najbardziej wybrednego klienta. Dzięki ofertom wyprzedażowym towar jest dostępny cenowo dla każdego. NIe ma się co oszukiwać sklep do najtańszych nie należy ale oferuję ubrania których jakość musi mieć odzwierciedlenie w cenie.
Personel gustownie ubrany, uśmiechnięty chętnie służy pomocą.Sklep czysty.POLECAM
W związku ze zdarzeniem drogowym, dotarłem do najbliższego oddziału PZU, który znajdował się w Gołdapi. Mimo moich negatywnych doświadczeń związanych z likwidacją szkody, zostałem mile zaskoczony sposobem i czasem obsługi. Musiałem trochę poczekać na swoją kolejkę, ale zostałem o tym wcześniej uprzedzony, ponieważ byli przede mną umówieni już klienci. Gdy przyszła moja kolej, w spopkojnej atmosferze, konsultant zebrał wszystkie potrzebne informacje i zaproponował dalsze kroki działania. Ponieważ byłem na urlopie przedstawił kilka wariantów zlikwidowania szkody tak, abym mógł wybrać dla siebie optymalny. Zostałem np. poinformowany, że samochód powinien być najpierw obejrzany przez eksperta "od ręki" w Ełku (50 km od Gołdapi), w Gołdapi, ale następnego dnia lub w miejscu gdzie przebywałem na urolpie. Wybrałem tę ostatnią opcję. Ponieważ sprawa dotyczyła przedniej szyby, podpowiedział, że w sytuacji gdybym wybierał się w dalszą trasę, najlepiej będzie udać się do najbliższego serwisu wymieniającego uszkodzone szyby, a formalności z PZU załatwić zaocznie tzn. zgłosić zajście do infolinii oraz wykonać dokumentację fotograficzną deklarując pomoc w tejże kwestii. Byłem zaskoczony takim podejściem do rozwiązania mojego problemu. Ponieważ nie wybierałem się w trasę zdecydowałem, iż poczekam na eksperta w miejscu wypoczynku. Byłem ciekawy czy w dalszych etapach również spotkam się z takim standardem obsługi
Bardzo pozytywny sklep, polecam go wszystkim znajomym. Konkretna, fachowa pomoc i obsługa pod każdym względem. Sprzedawcom nie zależy wyłącznie na sprzedaży, reklamacje są rozpatrywane błyskawicznie.
Szczególnie polecam Państwu Pana Tomka, prawdziwy fachowiec!
Wchodząc do sklepu nie ma typowego obskakiwania przy samym wejściu do sklepu, ale zawsze chętni do pomocy.
Szanowna Klientko.
Dziękujemy za pozytywną ocenę naszej pracy.
Zapraszamy ponownie!
rozpoczął się szał...
rozpoczął się szał wyprzedaży po świętach więc wybrałem się z żoną do centrum handlowego Alfa w Olsztynie. Na zakup dla dziecka udaliśmy się do slepu SMYK. Powierzchnia sklepu imponuje - jest naprawdę duża. Do sklepu są dwa wejścia (wyjścia). Po wejściu w oczy rzuca się duży wybór towaru - już na pierwszy rzut oka widać że dostaniemy tu wszystko dla dziecka - począwszy od niemowlaka kończąc na wieku ok 16 lat. Są zabawki, ubrania,gry, rzeczy do utrzymania higieny itd.
Wszystko z daleka widoczne dzięki opisom nad regałami.Dzięki temu nie trzeba biegać po całym sklepie aby znaleźć to co nas interesuje. Ekspozycja ułożona wg wieku dziecka co naprawdę ułatwia zakupy. Chodząc po sklepie da się zauważyć również iż towary są starannie poukładane, każdy z cenówką. Nawet na stoisku wyprzedażowym panuje porządek. Wszystkie artykuły na miejscu, poukładane.Każdy z ceną, nie trzeba szukać kogoś do pomocy aby poznać cenę.
Jeżeli chodzi o czystość to również żadnych zarzutów - podłogi czyste,półki z towarami, towary - wszystko widać że błyszczy z czystości.
Rozglądając się po sklepie da się zauważyć jeszcze jedną rzecz - mało, zdecydowanie za mało pracowników sklepu!!!! Widzimy jedną Panią przy kasie, jedną układającą towar, Panią ochroniarz w stroju i ochroniarza udającego klienta. To cały personel sklepu. Wg mnie zdecydowanie za mało co dało się odczuć w kolejce do kasy. Niby tylko 4 osoby przed nami a trzeba było spędzić 10 minut w kolejce. Pani ubrana w firmową koszulkę miło się uśmiechnęła, zapokowała towar, dała kupon rabatowy i zaprosiła po NOwym Roku na zakupy nowej kolekcji
Ogólnie wrażenie po wizycie w sklepie bardzo pozytywne jedyne co zaskoczyło negatywnie to mała ilość personelu co utrudniało i wydłużało czas obsługi klienta.Polecam
DOTYCZY KOMISJI LEKARSKIEJ. MAŁY, CIEMNY POKÓJ, BRAK WYPOSAŻENIA DO PRZEGLĄDANIA ZDJĘĆ RTG/RM, BRAK KOMPUTERA, FORMULARZE WYPEŁNIANE ODRĘCZNIE TZW. "PISMEM LEKARSKIM". DŁUGI (OK 30 DNI) OKRES OCZEKIWANIA NA REZULTAT OGLĘDZIN/DECYZJĘ. W MOIM PRZYPADKU BRAK KORESPONDENCJI POMIĘDZY TREŚCIĄ ZGŁOSZENIA I OPISEM KOMISJI LEKARSKIEJ.DECYZJA CLS PZU SA PRZEKAZANA BEZ UZASADNIENIA (DOKUMENT ORZECZENIA KOMISJI OTRZYMAŁEM DROGĄ ELEKTRONICZNĄ DOPIERO NA ŻĄDANIE, TREŚĆ POZOSTAWIONO DO DOMYSŁU CZYTELNIKA) KONTAKT Z DZIAŁEM OBSŁUGI ZGŁOSZEŃ SKOŃCZYŁ SIĘ INFORMACJĄ O ZGODNOŚCI DZIAŁANIA LIKWIDATORÓW SZKODY Z ..."USTAWĄ O OBOWIĄZKOWYM UBEZPIECZENIU OC..." I PRAWIE DO DOCHODZENIA ROSZCZEŃ NA DRODZE SĄDOWEJ.
PODSUMOWANIE:
1/ AROGANCJA W KONTAKCIE Z KLIENTEM (ZE MNĄ)
2/ BRAK OBIEKTYWIZMU KOMISJI LEKARSKIEJ WYNAJĘTEJ/OPŁACANEJ PRZEZ UBEZPIECZYCIELA
3/ MANIPULACJE KOMISJI (W MOIM PRZYPADKU) DOTYCZĄCE STANU ZDROWIA W KONSEKWENCJI WYPADKU KOMUNIKACYJNEGO
4/ BRAK WYPOSAŻENIA TECHNICZNEGO LEKARZY ORZECZNIKÓW (SPRZĘT DO PRZEGLĄDANIA ZDJĘĆ RTG/RM, KOMPUTER LUB CHOĆBY MASZYNA DO PISANIA)
Będąc zainteresowanym zmianą dostawcy usług multimedialnych zadzwoniłem do ww firmy. Już na wstępie zostałem poinformowany że czas oczekiwania na połączenie z konsultantem wynosi od 20 do 25 minut. Na szczęście w tle słychać muzykę która choć trochę umila czas oczekiwania. Po ponad 20 minutach oczekiwania udało się połączyć z konsultantem który w sposób zrozumiały i miły przedstawił mi ofertę firmy. Kiedy zapytałem Pana o dostępne stacje radiowe Pan miał trochę problemu z odnalezieniem takiej informacji ale się udało. Poprosiłem Pana o podanie mi adresu najbliższego biura gdzie mogę sfinalizować transakcję. Pan podał mi adres natomiast nie posiadał informacji w jakich godzinach biuro jest czynne. Na zakończenie naszej rozmowy Pan zaprosił mnie do kontaktów z infolinią w przypadku pytań lub wątpliwości.
Jestem zainteresowany zmianą dostawcy usług multimedialnych (telefon,telewizja,internet). Zadzwoniłem w tym celu na infolinię sprzedażową UPC. Oczekiwałem na połączenie z konsultantem około 3 minut. Pani okazała się bardzo kompetentną osobą. Zadawałem jej sporo szczegółowych pytań zarówno natury technicznej jak i organizacyjnej. Pani udzieliła mi wyczerpujących odpowiedzi. Kiedy poinformowałem Panią że aby zaakceptować ofertę potrzebuję porozmawiać z żoną Pani sama zaproponowała mi że zapisze mój nr. tel i jutro skontaktuje się ze mną po 16-tej aby poznać moją decyzję.
Miałam odebrać osobę która przyjeżdżała do Opola kursem przelotowym z Krynicy. Na przystanku PKS nie można było znaleźć miejsca w którym byłoby napisane gdzie zatrzymuje się ów autobus. Gdy nie było go już 40 minut po czasie poszłam do dyżurnej ruchu, która najpierw byłą tak "zapracowana" iż nie zauważyła mnie i nie usłyszała moich pytań. Następnie stwierdziła że to normalne, iż autobus się spóźnia i jak przyjedzie, to będzie i na pewno go znajdę. Nie uzyskałam więc od niej żadnej informacji.
W sklepie pomimo zamieszania panował porządek. Ekspedientki nie tylko pomagały klientkom w wyborze, ale przy okazji porządkowały rzeczy pozostawione przez niezdecydowanych klientów. Dziewczyny były bardzo uprzejme, miłe i uśmiechnięte. Nawet dobra muzyka w sklepie zachęcała do zakupów, dzięki czemu ze sklepu wyszłam z większą ilością rzeczy aniżeli zamierzałam kupić na wstępie.
Po wejściu do sklepu daje się odczuć zdenerwowanie i zdezorientowanie personelu, spowodowane prawdopodobnie rozpoczęciem wyprzedaży.
W sklepie panował lekki nieporządek a Panie ekspedientki nie umiały ukryć swojego niezadowolenia. Wybierałam kozaki około 20 minut i żadna z Pań, a było ich na zmianie co najmniej 3, nie pofatygowała się z pytaniem czy mi nie pomóc. Gdy wreszcie poradziłyśmy sobie same z koleżanką i wybrałyśmy obuwie, trochę potrwało zanim udało nam się za nie zapłacić. Sklep nie jest tani i jakość obsługi w takim miejscu powinna być zdecydowanie wyższa. Tymczasem niechęć ekspedientek i chaos panujący w niewielkim sklepie psuł radość zakupów.
Zakupiłam samochód, którego poprzedni właściciel ubezpieczony był w innym towarzystwie ubezpieczeniowym. Aby je kontynuować potrzebne było mi zaświadczenie o przebiegu mojego ubezpieczenia. Na miejscu spotkałam się z miłą i rzetelną obsługą. Już przy wejściu Panie zapytały mnie w czym mogą mi pomóc. Jako że przestałam być ich klientką, spodziewałam się, iż jakość ich obsługi wydatnie spadnie gdy dowiedzą się po co przychodzę. Tymczasem Panie nie tylko błyskawicznie dostarczyły mi dokument o który prosiłam, także doradziły mi jak uniknąć dodatkowych opłat związanych z rekalkulacją składki. Służyły bardzo fachową pomocą, opartą o konkretne przepisy prawa. Zaprosiły mnie do skorzystania w przyszłości z oferty ich firmy. Nie sądzę, bym to zrobiła, gdyż cena ubezpieczenia które przejęłam wraz z samochodem jest o połowę niższa, jednakże wizytę w tym inspektoracie wspominam bardzo dobrze.
Z daleka zauważyłem sklep, stojąc w kolejce przy kasie. Sklep znajduje się w ciągu sklepów w centrum handlowym. Z zewnątrz sklep bardzo dobrze oświetlony, zadbany, na ekspozytorach widać podokładane produkty - przede wszystkim dzienniki. Witryny okienne czyste, przejrzyste. Po wejściu do sklepu zanim obszedłem sklep, pracownik mnie powitał nawiązując kontakt wzrokowy i delikatny uśmiech. Chodząc po sali sprzedaży, zauważyłem kilka wolnych pozycji po wyprzedanych tytułach. Następnie udałem się do stanowiska kasowego. Tam ponownie usłyszałem "Dzień dobry". Pracownik ubrany w służbowy uniform - schludny i czysty - zapytał "Czy coś podać?" Poprosiłem o papierosy. Pracownik zaproponował mi zapalniczkę. Następnie podał kwotę do zapłaty. Podałem banknot. Pracownik schował banknot, następnie wydał resztę. Na koniec transakcji podziękował. Wychodząc zauważyłem czystą podłogę i dużo reklam różnych marek. Oświetlenie sklepu było kompletne i jednolite.
W dniu dzisiejszym udałem się do sklepu po poranne zakupy na śniadanie. Sklep z zewnątrz miał pomazane sprayem ściany, a szyba drzwi była brudna i lpiąca.Po wybraniu produktów na sali sprzedaży, udałem sie do stanowiska kasowego. W tym czasie działało tylko jedno stanowisko kasowe - monopolowe. Chciałem zapłacić kartą płatniczą. Pracownik sklepu poinformował mnie, iż nie działa terminal. Zapytałem, czy może przy tych dwóch stanowiskach kasowych działa terminal, ponieważ w tej chwili nie mam przy sobie gotówki. Pracownik odpowiedział, że działa. W związku z tym poszedłem do tych stanowisk w oczekiwaniu na kasjera, który przyjdzie i uruchomi kasę z działającym terminalem. Ochroniarz sklepu informował pracownika sklepu, że przy stanowisku znajduje się klient. Żaden z pracowników niestety nie reagował na moją osobę. Dokładnie przy stanowisku kasowym stałem dziewięć i pół minuty. Pracownik z bardzo nieprzyjemną miną przyszedł do stanowiska kasowego. Nie przywitał się, nie wyraził pozytywnego nastawiania dla klienta. Pracownik zaczął skanować produkty. Po wprowadzeniu kodu na pieczywo, pracownik RZUCIŁ (nie położył, nie przesunął) produktem na drugą stronę lady, następnie z napojem i ziemniakami było tak samo. Zadałem pytanie pracownikowi, dlaczego tak rzuca tymi produktami? Co takiego się dzieje, że jest tak nieuprzejmy i niezadowolony? Pracownik odpowiedział tylko, że "nie zdąży wyłożyć warzyw na regały". Pracownik w kasie - kobieta, wiek około 30-35 lat, włosy krótkie rude - niestety nie widziałem identyfikatora. Skasował mnie skanując kartę, lecz nie podając kwoty do zapłaty. Kwotę zobaczyłem na czytniku drukarki fiskalnej oraz na pin padzie od terminala. Nie pożegnał mnie nikt w sklepie. Zabrałem zakupy i wyszedłem ze sklepu.
Komunikowałem się z infolinią w sprawie uzyskania informacji na temat złożenia reklamacji na produkt. Wybrałem numer telefonu, następnie automat poinformował mnie o różnych tematach, które wybieram samoczynnie po naciśnięciu odpowiedniego klawisza. Ponad 15 minut na połączenie z konsultantem. Pracownik odebrał telefon przedstawiając się i zadając pytanie, „W czym mogę pomóc?". Przedstawiłem się i powiedziałem, w jakiej sprawie dzwonie. Pracownik bardzo zaborczo i wrogo nastawiony do mojej osoby, zaczął mnie atakować stosując bardzo nieprzyjemny żargon. Zapytałem pracownika ponownie o godność. Początkowo nie chciał się przedstawić. Pracownik infolinii był bardzo nieprzyjemny, nieuprzejmy. Żargon i ton, w jaki sposób była prowadzona rozmowa nie nadaje się do komunikacji z klientem. Pracownik po wysłuchaniu moich zapytań nawet nie zapytał, o który, sklepie opowiadam. Kończąc rozmowę nawet nie zapytał mnie dokładnie, o jakim modelu produktu mówię. Na koniec pracownik zapomniał podać mi nr reklamacji. Musiałem sam prosić o podanie. Pracownik infolinii nie pożegnał mnie.
Postanowiłem przedłużyć polisę OC na kolejny rok. Kilka dni wcześniej otrzymałem pocztą gotowy druk wpłaty ale nie zabrałem go z sobą. Będąc w okolicy Agencji wszedłem, nie było kolejki, rozpocząłem rozmowę. W jednym punkcie przyjmował Pan G. (Generali) oraz Pani A. (PZU). Miejsce obsługi wyglądało czysto, było kilka krzesełek dla klientów czekających w kolejce, chwilowo pustych. Pani A. była uprzejma i kompetentna, poprosiła o dotychczasową polisę, obliczyła składkę i w ciągu 7 minut (z zegarkiem w ręku) sprawa została pozytywnie załatwiona. Jedyny minus to to, że polisa była droższa niż rok temu. Nie byłem sprawcą żadnej szkody. No cóż, trudno, LINK4 przy rozmowie telefonicznej i tak zaoferował wyższą składkę.
wysłałam meilem fotki do wywołania, byłam bardzo zadowolona że nie musze ruszc się z domu tylko przez ich strone załadowałam te foty, mimo ze to dość długo trwało. dostałam zaraz wiadomosc ze beda na okreslona pore, czyli po 2 dniach po poludniu, jakosc bardzo dobra ale zdjęcia poucinane, nie w całosci, szkoda ze tak sie stalo bo bylo to dla mnie bardzo wazne gdyz to byly fotki fryzur, ktore niosłam do fryzjera, przed swoim slubem, a pozniej i po slubie, wywołałam tam kilka i tez poucinali...
Chiałam kupić kilka rzeczy do domu, wybrałam sie do LeroyMerlin w Lbn, jak tylko weszłam do sklepu, zobaczylam odrazu pracownikow w koszulkach zielonych, bylo ich sporo nie to o w obi, tam zeby sie doszukac kogos o pomocy to pol dnia mozna prosic, a tu wrecz przeciwnie. Na dziale oswietlenie zapytano mnie czy moga w czyms pomoc??!! fachowe doradztwo co do jakosci sprzetu, ceny niskie, tak samo na dziale ogrod i dekoracje, mozna tam nawet na wymiar oprawic obraz :)
ogolnie rzecz biorąc polecam bardzo
o stronie owiedziałam się o koleżanki.postanowiłam kupić ksmetyki ktore mnie zainteresowaly, byl to puder brązujacy do twarzy, pylek rozswietlajacy do ciala, cienie do oczu, blyszczyk. Kidy w trakcie pracy kolezanki zobaczyly ze ogladam takie ciekawe produkty, postanowily sie dolączyc do zakupów i chcialysmy kupi kilka tych w/w produktów kupic po 5,8,7. i tu platnosc, wraz z przesylka, ok. Ale nasze rozczarowanie przyszlo pozniej, kiedy wchodzilysmy na strone by zobaczy status zamowienia, ciagle nie bylo tych ilosci...wiec wyslli nam to co mieli, a reszta kasy zostala na koncie!!i co po raz kolejny placic za przesylke?? bardzo ns rozczarowali
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.