W zasadzie nie wiem jak ocenić pracę tej "placówki" ale mając na uwadze lokalizację tego sklepu radzą sobie naprawdę dobrze mają mało miejsca i dużo klientów ale dają radę myślę że towary mają dobrze wyeksponowane chyba jedyny problem to zastawione paletami przejście ale przy tej lokalizacji to i tak nie jest żle przeważnie w dni tzw. targowe kiedy przez sklep przewija się naprawdę dużo ludzi. Jedyny problem to kolejka do kasy, pani wzywała wsparcie ale jakoś nikt się nie kwapił do pomocy.
Podchodząc do kasy Cinema City Panie uśmiechnięte, ogólnie miła obsługa. Po wydaniu biletów zapytała czy przyjechaliśmy samochodem. Poprosiła o kartę parkingową i otrzymałam 3 godziny bezpłatnego postoju. Wybrałam się do kina na film w 3D. Otrzymałam wytłuszczone okulary co mi sie nie spodobało. Powinni dawać jakieś chusteczki. W kinie czyściutko fotele wygodne, włączona klimatyzacja na przyjemny nie za zimny nawiew. Reklamy przed filmem trwały około 30 minut. jak dla mnie zdecydowanie za długo. Ogólne wrażenia bardzo dobre. Minus jedynie za niewyczyszczone szkła w okularach.
Zamawiam jedzenie z pizzeri Huana co najmniej 3 razy w miesiacu dla calej rodziny. Bardzo smaczne obiady, szczegolnie polecam de volaille, placek po wegiersku i kebaby. Dla dzieci zamawiam zapiekanki lub pizze. Zawsze prosze o dobrze wypieczona i na grubym ciescie i taka dostaje. Raz przyszlo nam czekac na dowoz okolo 1h, ale zostalam o tym poinformowana i zgodzilam sie na taki czas oczekiwania. Na ulotce, ktora mam w domu sa ceny opakowan, wiec w moim przypadku nie bylo nieprzyjemnych niespodzianek. Ciesze sie, ze jest w okolicy restauracja, ktora dowiezie do domu dobre jedzenie w dobrej cenie.
Atlantic w Manufakturze całkiem niedawno diametralnie zmienił swój wystrój, dlatego byłam ciekawa jak teraz wygląda "od środka". Wybierając się tam, zupełnie nie myślałam o zakupie bielizny. Chciałam raczej pooglądać, zorientować się w asortymencie, a skończyło się inaczej. Gdy weszłam do sklepu i zaczęłam oglądać bieliznę podeszła do mnie ekspedientka i zapytała, czego konkretnie szukam. Zapytała jakie kolory mnie interesują, jaki rozmiar. Najpierw zaproponowała mi jeden i przynosiła kolejne, wskazując na cechy i pozytywy produktu. Pracownica wykazała się ogromną znajomością asortymentu. Była tak kompetentna, że zdecydowałam się na zakup stanika. Zaproponowała mi dół bielizny do kompletu oraz rabat w zamian za wypełnienie ankiety. Ze sklepu wyszłam z wielkim uśmiechem na twarzy. Salon po zmianach wygląda świetnie. Jest bardzo nowoczesny i przyciąga klienta. Asortyment jest bardzo duży, ceny niezbyt niskie, ale produkty są naprawdę wysokiej jakości.
Jestem po prostu zbulwersowana!!! Kupiłam buty, na których była inna cena na pudełku a inna na paragonie ( 20zł wyższa) . Gdy wróciłam do kasy z reklamacją ( podczas kasowania nie zauważyłam, bo kupowałam 2 pary ) pani kierowniczka sklepu nie przeprosiła mnie za bałagan, który mają tylko zasugerowała że ja odkleiłam naklejkę z inną ceną !!! MASAKRA Powiem tylko tyle, że naprawdę rozumiem pomyłki pracowników i wystarczyło przeprosić , powiedzieć że te buty akurat tyle kosztują, że ktoś się pomylił itp. ale nie pozwolę się obrażać. Jedno jest pewne NIGDY WIĘCEJ DO TEGO SKLEPU NIE WEJDĘ I ODRADZĘ KAŻDEMU ZNAJOMEMU !!!!!!! A PANI KIEROWNIK RADZĘ ZMIENIĆ PODEJŚCIE DO KLIENTÓW !!!
Znalazłam w gazetce reklamowej tego sklepu ciekawe leżaki w bardzo atrakcyjnej cenie. Po przybyciu do sklepu, okazało się, że produktu tego nie ma w sklepie. Udałam się do pani kasjerki i zapytałam o te leżaki. Pracownica potwierdziła, że leżaki szybko zostały sprzedane, ale promocja jeszcze trwa i można je zamówić i tak też zrobiłam. Teraz czekam na nową dostawę.
Jakiś czas temu wypatrzyłam w tym sklepie spodnie na lato. Udałam się więc do sklepu z zamiarem kupna konkretnie tego produktu. Spodnie w moim rozmiarze były tylko jedne, ale były przybrudzone. Zapytałam panią kasjerkę , czy nie ma na magazynie innych, ale niestety nie było. Pracownica zaproponowała mi, ze jeżeli zabrudzenie nie zejdzie mogę je oddać i zaznaczyła to na paragonie. Na szczęście zabrudzenia się sprały i nie musiałam oddawać spodni do sklepu. Bardzo lubię robić zakupy w tym sklepie, ponieważ obsługa jest bardzo miła i służy pomocą, a w sklepie jest czysto i panuje idealny porządek.
Wybrałam się do tego sklepu wieczorem. Prawdopodobnie z powodu późnej godziny dużo produktów(owoce, warzywa, kwiaty) było przecenionych i z tych okazji klienci chętnie korzystali. Niestety na stoisku z warzywami i owocami panował duży bałagan. Jeżeli chodzi o pozostałe działy panował porządek i było czysto. Przy kasach obsługa byłą sprawna i bardzo miła.
Udałam się do Auchana na większe zakupy. Klientów było mało i można było spokojnie robić zakupy i nie przeciskać się między wózkami zakupowymi. Na sali sprzedaży było dużo pracowników, którzy układali towar, ale nie przeszkadzali klientom w zakupach i nawet służyli pomocą. Dwa razy musiałam spytać pracowników o produkty z gazetki i za każdym razem dostałam konkretną odpowiedz. Niestety dużo produktów nie posiadało cenówek i trzeba było często korzystać ze skanera cen. Przy kasie kolejki były małe, ale niestety trafiłam na nieuprzejmą kasjerkę, która wręcz rzucała zakupionymi produktami.
Wpadłem do sklepu po oponę i dętkę do roweru, miałem ze sobą koło do wymiany wspomnianych części: W sklepie nie było nikogo, tylko sprzedawcy w liczbie 3 osoby, pomimo"tłumu sprzedawców" dialog było ciężko nawiązać. Przystąpiłem do zakupów, sprzedawczyni z ponurą miną podała towar bez słowa, zapłaciłem i zapytałem czy możemy razem w sklepie założyć nowe części na koło- w sklepie nie było nadal nowych klientów- usłyszałem, że tak ale za 5 złotych. Zrobiłem duże oczy ze zdziwienia, podziękowałem i wyszedłem ze sklepu. Cała obsługa miała kamienne twarze przez całe 10 minut mojego pobytu w sklepie. Wychodząc pomyślałem, że to cud iż jeszcze istnieją na rynku oraz, że to moja ostatnia wizyta w tym punkcie handlowym.
Zdaje mi się, że policja powinna dawać przykład, jak się jeździ. Jednakże nic bardziej mylnego. Właśnie w sobotę myślałem, że będe miał stłuczkę, gdyż policjnt postanowił sobie skręcić na czerwonym świetle. Nie jechał na kogucie, więc nie był uprzewilijowany. Oczywiście, musiałem ostro hamować i inne samochody za mną także. A policjant nawet się nie obejrzał. Widać, olał to.
To, co się dzieje w Bialostockiej Komunikacji Miejskiej to już jest parodia. Z dnia na dzień zmieniają rozkład jazdy nie informując o tym fakcje. Kierowcy nie patrzą na innych uczestników dorgi - zajeżdżają drogę, skręcają na czerwonym świetle. Podobnie z jazdą. Pędzą a potem raptownie hamują a ludzie lecą po całym autobusie.
Ponad miesiąc temu postanowiłem jednak zmienić abonament w sieci ncplus. Zostały ustalone warunki i cena abonamentu. Jednakże pod koniec miesiąca otrzymałem informację, że mam płacić o wiele więcej i za coś, czego nie mam. Po wilu problemach dodzwoniłem sie na infolinię i dowiedziałem się, że mogę złożyć reklamację. Oczywiście to zrobiłem. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Rewelacyjna restauracja. Dobra zarówno na spotkania towarzyskie, jak i randki. Lokal malutki, aczkolwiek urządzony z pomysłem i w dobrym guście. Ceny bardzo przystępne, dużo niższe niż w innych restauracjach niedaleko sopockiego molo. Lokalizacja średnia, ale dzięki temu, że restauracja znajduje się w bocznej uliczce, jest trochę ciszej i spokojniej. Obsługa bardzo miła, przyjazna i życzliwa. Otwarta na prośby klienta. Czas sporządzania posiłku troszkę długi, ale dzięki temu posiłek był pyszny i świeży. Rewelacyjny pomysł na podawanie potrwa na oryginalnej zastawie- drugie danie na drewnianych deskach, zupy w blaszanych rondelkach. Wszytko świeże, pięknie pachnące, pyszne i zachęcające wyglądem. Największym minusem restauracji jest chwilowy brak łazienki.
Moja obserwacja dotyczy procesu reklamacji torebki. Moja reklamacja została niestety odrzucona, ale obsługa w sklepie Orsay spisała się na medal. Odczułam chęć pomocy i na żadnym etapie nie dano mi do zrozumienia, że mogę być "złem koniecznym". Torebkę z kolekcji walentynkowej zakupiłam w okolicach lutego 2013 w sklepie Orsay w Legnicy. Z powodu żywego różowego koloru trzymałam ją na cieplejsze dni, przechowywałam ją przez ok. 2 miesiące w worku. Pod koniec kwietnia założyłam torebkę po raz pierwszy (i jedyny) do czarnej bluzki. W trakcie używania zauważyłam, że na torebce powstały ciemniejsze, nie dające się usunąć zwilżoną chusteczką plamy. Jako że byłam wtedy w Legnicy, udałam się niezwłocznie do sklepu Orsay zasięgnąć porady w sprawie pielęgnacji torebki. Panie ekspedientki były przyjaźnie nastawione, jedna z nich poradziła żeby spróbować delikatnie zmyć plamy mleczkiem albo proszkiem czyszczącym (takim jakiego używa się w kuchni). Otrzymałam też informację, że nawet bez paragonu mogę złożyć reklamację, ponieważ torebka należy do kolekcji Orsay i pracownik ma obowiązek przyjąć taką reklamację. Po tym, jak nieskutecznie próbowałam usunąć plamy proszkiem czyszczącym (a do tego zauważyłam, że po wizycie w kinie torebka nabrała nowych zabrudzeń przypominających ślady długopisu, choć długopisu ze sobą nie noszę) następnego dnia od wizyty w Orsay zjawiłam się tam ponownie, aby jednak złożyć reklamację. Pani, która ją przyjmowała, nie była pewna czy może przyjąć rzecz bez paragonu, ale powołałam się na je koleżankę. Wypełniłyśmy formularz i otrzymałam termin (na maj), w którym mam zgłosić się po torebkę i wtedy się dowiem, czy uznano reklamację. Jednak stało się inaczej, gdyż już następnego dnia otrzymałam telefon od firmy Orsay z informacją, że reklamacja została cofnięta i mogę już odebrać torebkę w Legnicy oraz zapoznać się z powodami decyzji. Torebkę odebrałam kiedy byłam w Legnicy, czyli 6 maja. Cofnięcie reklamacji uzasadniono na papierze tym, że wadliwa jest farbująca dzież, a nie torebka. Mam co do tego wątpliwości, ponieważ ta sama bluzka nie spowodowała plam na innych moich torebkach. Dodatkowo ciężko wytłumaczyć ślady wyglądające jak od długopisu, które torebka Orsay "złapała" pomimo, że nie noszę długopisu i przez ten jeden dzień użytkowania nie byłam w sytuacji, gdy ktoś inny mógł mi ją porysować, nie mam pojęcia, skąd się wzięły te ślady. Przy odbieraniu torebki pani ekspedientka była miła tak jak za pierwszym razem kiedy zetknęła się z tą sprawą. Traktowała mnie jak normalną klientkę, była uprzejma, zapakowała torebkę w firmową reklamówkę. Podsunęła mi jeszcze pomysł, żebym spróbowała ślady zmazać gumką. Poinformowała, że można się od decyzji odwołać i reklamować towar ponownie, ale w takim wypadku będę musiała iść do rzeczoznawcy i go opłacić, a zwrot kosztów dostałabym tylko w wypadku, gdyby jego opinia była na moją korzyść. Nie jestem pewna, jaka byłaby jego decyzja, dlatego torebkę zabrałam. Spróbowałam wyczyścić plamy gumką do mazania, a także dodatkowo zmywaczem do paznokci oraz terpentyną (według porad z Internetu) - nic to nie dało, wręcz rozpuszczalnikami trochę podniszczyłam torebkę. Szkoda mi 89 zł na nią wydanych. Ślady z czasem same nieco zblakły, będę ją używać jako torebkę plażową, bo na wyjścia się nie nadaje. Po tym incydencie raczej w sklepie Orsay już żadnej torebki nie kupię (czarnych bluzek mam sporo, nosiłam torebki w różnych kolorach i taka sytuacja nigdy mi się nie zdarzyła). Natomiast obsługa w sklepie w Galerii Piastów zasługuje na najwyższą notę, zaskoczyła mnie na plus. Szczerze mówiąc wydawało mi się, że zostanę potraktowana sceptycznie, bo przyjście z zabrudzoną torebką może być podświadomie odebrane jako próba wyłudzenia zwrotu pieniędzy za zużytą i zaniedbaną rzecz. Jednak panie z obsługi zachowały się bardzo fachowo i profesjonalnie, nie podważały mojego opisu powstania wady (który zresztą był w 100% zgodny z prawdą), a do tego były zwyczajnie miłe i uprzejme. Będę tam chętnie nadal robić zakupy (jednak nie będę w tym sklepie kupować torebek).
Swoją wizytę odbyłam 4.05.13 ok. godziny 17. Byłam umówiona telefonicznie. Po moim przybyciu przywitała mnie Pani na recepcji i zaproponowała powieszenie płaszcza w szafie. Poprosiła abym usiadła i chwilę poczekała na fryzjerkę. Po ok.2 minutach przyszła p. fryzjerka wskazało mi miejsce przy lustrze i zapytała o moje oczekiwania. Wysłuchała to co mam do powiedzenia, jednocześnie oglądając włosy, a następnie doradziła, abym delikatnie zmieniła swoją koncepcję ze względu na stan włosów (chciałam je pocieniować, ale podpowiedziała mi, że włosy będą się puszyły i będę miała pokusę prostowania włosów, a doradziłą mi odstawienie prostownicy). Następnie Pani umyła mi włosy (troszkę szarpała mi włosy, co nie było przyjemne) i nałożyła na kilka minut maseczkę. Następnie po osuszeniu włosów przeszła do cięcia. Fryzjerka sprawnie obcieła włosy, zgodnie ustaleniami, następnie je wysuszyła i wymodelowała. W trakcie pracy odpowiadała na wszystkie moje pytania dotyczące późniejszej pielęgnacji i zaproponowała kupno produktów z salonu - nie była przy tym nachalna i zrozumiała gdy powiedziałam, że ze względu na cenę nie zdecyduję się na zakup.Efekt końcowy był bardzo fajny, nie mam problemów z pielęgnacją włosów, teraz mogę je układać zarówno w loki jak i na prosto (bez prostownicy).Za usługę zapłaciłam 69zł (były włosy długie, teraz są do ramion), dostałam także kartę do zbierania pieczątek, która po kilku wizytach daje możliwość darmowych zabiegów.Jedyne do czego można się "przyczepić" to brak dodatkowych chęci dogodzenia klientowi, jak np. propozycja przeczytania gazety, kawa czy herbata - co w innych salonach jest często proponowane.I jeszcze jedna rzecz - podczas mycia głowy mój wzrok był skierowany na sufit - a tam, na wywietrzniku, chyba klimatyzacji - tony kurzu! Zniechęcające i obrzydliwe - mogliby coś z tym zrobić, aczkolwiek pewnie czyszczenie klimatyzacji należy do zarządzających Centrum Handlowym.Polecam gorąco.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.