Jeżeli ktoś oczekuje od cateringu czegoś więcej niż tylko niskiej ceny - odradzam zdecydowanie tą firmę. Zamówiłam catering na spotkanie biznesowe, razem z zastawą, za którą musiałam dodatkowo zapłacić. Już po pierwszym kontakcie z firmą można zauważyc, że obsługa nie rozpoznaje potrzeb klienta (o wszystkim musi pomyślec klient, obsługa o nic sama dodatkowo nie zapyta). Po drugie zamówienie przyszło z opóźnieniem. Do tego trzymałam brudne talerze (zakurzone) i całe pooklejane cukrem (słowa przepraszam nie usłyszałam). Obiad także zbyt smaczny nie był - surówki z pudełka, ziemniaki i mięso bardzo przeciętne (nie przyprawione).
W nocy z 23 na 24 maja postanowiłem zrobić zakupy w tym sklepie. Po wybraniu towarów udałem się do kasy. Nieczynne były kasy samoobsługowe, a do JEDYNEJ czynnej "normalnej" kasy czekało ponad 30 osób (!). Poproszona o otworzenie kolejnej kasy pracownica stwierdziła, że nie może i skierowała mnie do innej osoby, podobno kierowniczki. Kierowniczka poproszona o interwencję uciekła na zaplecze sklepu. W tym czasie kilkoro pracowników wykładało towar, krzątało się po sklepie i wykonywało różne prace. Mimo wielokrotnych interwencji i próśb wielu klientów nie otworzono kolejnej kasy. W jedynej czynnej kasjerka skanowała towary w ślimaczym tempie. Przez ponad 10 minut oczekiwania kolejka przesunęła się o 2 osoby, a w tym czasie wydłużyła się o około 8 osób. W efekcie zrezygnowałem z zakupów, bo w tym tempie stałbym w kolejce ponad godzinę. Totalne lekceważenie klienta. Brak słów. W gorszym sklepie w życiu nie byłem, a w tym już na pewno więcej nie będę.
Uważam, że Redberry już stało się świetną konkurencją dla znanych lodziarni. Obecnie panuje dość duże zainteresowanie zdrowym jedzeniem więc i mrożone jogurty dobrze się dostosowują do trendów. W Redberry w Arkadii spokojnie mogłyśmy znaleźć miejsce, a kolejka do stanowiska kasowego również nie była długa. Pomysł na promocję Redberry (zbieranie podpisów na karcie, by dziesiąty deser otrzymać gratis) uważam za jak najbardziej pozytywny. Na minus zaznaczam to, że w Redberry jest rzadki wybór smaków jogurtów (poza naturalnym zazwyczaj jest tylko jeden smak + mieszany), a także to, że od dawna nie zauważyłam nowych pomysłów na desery ( chociażby w połączeniu z granolą, musli, itp.)
Do Hali Mirowskiej mam dość blisko z pracy więc czasami zdarza mi się robić tam zakupy. Muszę przyznać, że zazwyczaj dość niechętnie, bo nawet zapach w sklepie i tym bardziej wygląd przypomina czasy PRL-u. Jednak moja ostatnia wizyta napawała mnie nutką optymizmu i pozytywnego zaskoczenia. W hali można znaleźć bowiem dużo produktów zdrowej żywności ( w szczególności makarony, otręby, płatki, itp.) i ich ceny są konkurencyjne do typowych sklepów ze zdrową żywnością. W związku z tym, że obok hali jest duży bazar i można zakupić świeże warzywa i owoce
Weszłam do House gdyż przyciągnęły mnie tam ciekawe oferty promocyjne. Od razu spodobały mi się kurtki przeciwdeszczowe. Co prawda nie było dostępnych wszystkich rozmiarów, ale akurat mój się znalazł. Przy okazji mogłam skorzystać z promocji - druga rzecz za 50%. Na minus oceniam fakt dość długiego oczekiwania do kasy, byłam piąta w kolejce, a nie została otwarta żadna dodatkowa kasa.
W TK Maxx byłam dość przypadkowo. Rozejrzałam się po ubraniach damskich i wzięłam około 6 sztuk odzieży do przymierzalni. Była kolejka, a obsługujący przymierzalnię pracownik był odwrócony tyłem do czekających. Gdy przyszła moja kolej i zwolniła się jedna z przymierzalni, od razu poszłam, by jak najszybciej przymierzyć wybrane rzeczy. Wychodząc z przymierzalni zatrzymałam się przy pracowniku by oddać rzeczy, których nie zamierzałam kupić. Pracownik dość głośnym tonem zapytał mnie: "Dlaczego Pani to zrobiła? Dlaczego nie wzięła Pani numerka do szatni? sytuacji przyglądali się inni klienci więc poczułam się dość nieswojo, tym bardziej, że w mojej opinii to pracownik sklepu powinien zadbać, by wręczyć mi numerek z liczbą zabieranych do przymierzalni ubrań. Nie mniej jednak pożegnała Pana i podeszłam do kasy. Kolejka była kilku osobowa, ale dość szybko minęła więc transakcja przebiegła już prawidłowo. Asortyment sklepu oceniam dobrze.
Do restauracji Czarcia Łapa w Lublinie trafiliśmy z partnerem zupełnie przypadkiem. Od razu zorientowaliśmy się, że jest to jedna z restauracji odnawianych przez Magdę Gessler. Po wejściu obydwoje stwierdziliśmy, że wygląd i czystość w restauracji są na bardzo dobrym poziomie i od razu zaoferowano nam wolny stolik. Obsługujący nas kelnerzy (dwóch panów) byli serdeczni przez cały czas obsługi i dopytywali w międzyczasie, czy wszystko nam smakuje. W menu było dość dużo pozycji do wyboru, osobiście uważam, że za dużo. Zdecydowaliśmy się na dania z makaronem i czekaliśmy na nie około 15-20 minut. Czas oczekiwania uważam za idealny, nie było to za długo, ale też nie za krótko (w końcu danie wymaga przygotowania). Przyniesione danie było bardzo ładnie podane, smak był w porządku, ale też nie porzucił nas specjalnie na kolana. Na plus dla restauracji jest to, że przez cały czas była w niej muzyka na żywo (na pianinie grał niewidomy), co umilało spędzenie czasu w Czarciej Łapie.
Firma Her ma duży asortyment różnego rodzaju, od ubran, butów po kosmetyki aż do rzeczy uzytku domowego. Wygląda jak hangar rzeczy, muzyka która cały czas w tle leci, cały ro ta sama jest denerwująca. Obsługa jest ogólnie miła pmaga cos znależć i doradzić. Jednak ostatnio darzyła i mi sie nie miła sytuacja. Oglądałam misie, na żadnym nie bylo ceny, wieczapytałam personel o cene. Dziewczyna obaczyła kod i poszła. Czekalam 5 minut, 10 minu, 15 minut.. Zdenerwowana wyszłam. Taie achowanie wobec klienta jest karygodne.
Gdy mieszkałem w pobliżu to bywałem tutaj od czasu do czasu. Nie tak dawno przeprowadziłem się na swoje i przeniosłem się do przychodni przy ul Kartuskiej. Mam tam znacznie bliżej a że to ta sama firma to obsługa tak samo dobra jak tutaj. Ważne że mój lekarz tam przyjmuje bo jak nie to musiałbym dojeżdżać bo nie chciałem rezygnować z dentysty do którego mam zaufanie.
Zapach na części z nabiałem oraz przy warzywach i owocach zdecydowanie zniechęca. Samo ustawienie rybnego asortymentu obok warzyw i owoców wydaje się niezbyt fortunnym rozwiązaniem. I coś co mnie denerwuje za każdym razem gdy kończę zakupy i podchodzę do kasy. W żadnym markecie nie spotkałem się z tak krótką taśmą do wykładania towarów do skasowania jak właśnie w Carrefour. Mając produkty w koszyku ręcznym nie ma najmniejszych szans abym zaczął wykładać towar na taśmę zanim nie zostanie obsłużony klient przede mną. Oprócz tego jeśli już opróżnię koszyk muszę przeciskać się przez kolejkę która jest już za mną aby móc gdzieś (bo w sumie nie wiadomo gdzie) odłożyć pusty koszyk. Miejsce które ew. mogłoby się do tego nadawać zajmują chaotycznie poustawiane stojaki z różnymi słodyczami i przekąskami. Strasznie irytująca sprawa.Podczas ostatnich zakupów szukałem nadmuchiwanych balonów. Nie mogąc się ich doszukać na dziale z zabawkami zagadnąłem pracownicę która akurat przechodziła obok. Z uśmiechem na ustach zaprowadziła mnie pod stojak z tego rodzaju asortymentem.
Duże problemy z reklamacją . Długi czas realizacji reklamacji . W butach zepsuł się zamek. Buty wróciły do mnie z zaszytymi ząbkami po czym po 2 tygodniach znowu się rozwaliły.
W sklepie panuje porządek. Wszystko jest przejrzyście poukładane , lecz przy płaceniu kartą sprzedawczyni nie spojrzała na podpis na karcie co powinno się robić nie powiedziała również dzień dobry ani do widzenia.
Hotel bardzo elegancki. nie polecam jedynie pokoju z jacuzzi gdyż jacuzzi jest bardzo niewygodne i pouszkadzane. Mimo tego jest bardzo miła atmosfera na obiekcje jest cisza i można odpocząć . Dużym plusem jest przepyszna restauracja o bogatym menu ! Gorąco POLECAM !!
Korzystam z komunikacji od czasu do czasu, ale za każdym razem gdy mi się to zdarzy to albo wypadł kurs albo trafiam na niemiłego kierowcę, który swoją frustrację wyładowuje agresywną jazdą i zamykaniem drzwi przed nosem spieszącego na autobus pasażera.
Lokalizacja bardzo dobra, centrum miasta. Parking duży, bez problemu można zaparkować. Po wejściu do sklepu moja satysfakcja kończy się na skromnym dziale z owocami i warzywami. Dalej to już tylko niekonsekwentne ustawienie towaru. Jeśli chodzi o regały to jeszcze ma to jakieś ręce i nogi, jednak dalej przed urządzeniami chłodniczymi stoją "stoły" z wysypanym przeróżnym asortymentem w którym ciężko znaleźć interesujące nas towary.Na kasach często pomimo niewielkich kolejek obsługa nie posuwa się zbyt energicznie. I praktycznie za każdym razem gdy kupuję jakiś egzotyczniejszy owoc kasjerka musi biec na dział aby sprawdzić kod. Na sklepie ciężko też znaleźć chętny do pomocy personel.
Bank posiada dosyć szeroką i korzystną ofertę, posiada niestety wady. Wiele rzeczy ciężko i szybko załatwić przez telefon a i przychodząc do oddziału czasami też są z tym problemy.
Witam. Serdecznie dziękuję za podzielenie się z nami swoją opinią na temat jakości świadczonych przez mBank usług. Dbamy o to, aby nasi Doradcy byli dobrze wyszkoleni oraz kompetentni, a także mogli służyć swoją wiedzą i doświadczeniem każdemu Klientowi. Bardzo ważne jest dla nas, aby nasi Klienci czuli się w naszych placówkach komfortowo. Mam nadzieję, że przy każdej następnej wizycie Oddział spełni oczekiwania. Dołożymy starań, aby dalsza współpraca z mBankiem przebiegała już bez problemów. Zachęcam do kontaktu z nami w placówkach (http://www.mbank.pl/o-nas/kontakt/lokalizacja/) lub poprzez mLinię pod numerami telefonów: 801 300 800 lub +48 42 6 300 800 dla telefonów komórkowych i połączeń zagranicznych. Pozdrawiam Przemysław Tkacz, mBank
Market z dużym...
Market z dużym wyborem różnych produktów z różnych asortymentów, lokalizacyjnie świetnie umiejscowiony (obok McDonald). A teraz może od największego moim zdaniem minusa tej placówki. Otóż podczas wielu wizyt w tym markecie.. w środku unosi się niemiły zapach! Nie wiem czy jest to wina nieprawidłowości z kanalizacją.. czy coś innego, ale wrażenia zapachowe po prostu zwalają z nóg.. i odbierają wszelką ochotę na robienie tam zakupów… nie wspominając już o obawie przed zakupieniem tam jakiegoś towaru z grupy „otwartej spożywki" (np. mięso, wędliny, ryby, sery) ..bo same skojarzenia przyprawiają o dreszcze :/Ze strefy "warzyw i owoców" aby dostać się w stronę kas trzeba albo wysoko skakać albo być dobrym w slalomie gigancie bo obejście stacjonujących tam palet z towarem ew. lodówek z mrożonkami są przeze mnie traktowane jedynie jako zawalimiejsce.Obsługa ? ..no cóż.. czynne kasy w maksymalnej ilości dwóch ..to często w godzinach szczytu "trochę" za mało. I jeszcze - jakby to ująć - wygląd Pań za kasą uruchamia we mnie myśli politowania. Tłuste włosy, zmarnowane buzie, brudne ręce .. Ja wiem, że praca kasjerki to często ciężka, mozolna robota przez długie godziny ale wrażenia moje jako klienta są niestety nieciekawe.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.