W związku z ofertą nowej linii eurokont postanowiłem,( dokładnie nie pamiętam , ale chyba w maju ), że udam się do Oddziału w moim Banku, aby bliżej się z nią zapoznać. Pracownik Oddziału dokładnie zaprezentował mi i wyjaśnił na czym polegają zmiany. Ponieważ się zdecydowałem szybko i sprawnie przygotowano mi Aneksy do umów. Bardzo jestem zadowolony z zamiany rachunku. Płacę mniejszą opłatę za jego prowadzenie, mniejsza też będzie prowizja za prolongatę limitu, niższa również prowizja za wypłatę z karty w obcym bankomacie
zmiany
Będąc w podróży ze Szczytna przesiadałam się w Warszawie z PKS-u na pociąg do Katowic. Po wyjściu z autobusu udałam sie do kasy biletowej. W pierwszej napotkanej kasie, nie było możliwości płatność kartą, na czym mi szczególnie zależało, więc zostałam odesłana na drugi koniec dworca, do kasy z taką możliwością. Po znalezieniu kas - było ich trzy i we wszystkich siedziały panie kasjerki - zauważyłam, że tylko przy jednej z nich była długa kolejka, a pozostałe nie obsługiwały pasażerów. Na obsługującej kasie przeczytałam informację, że nastąpiła awaria terminala, jako że było to dla mnie istotne, podeszłam do wolnej kasy w celu zapytania czy wszystkie terminale nie działają. Po trzykrotnej próbie zwrócenia na siebie uwagi pani kasjerki nie doczekałam sie odzewu. Poczekałam w kolejce do kasy z niedziałającym terminalem, tam zapytałam o awarię, dowiedziałam się ze inne terminale działają, następnie zostałam odesłana do kasy obok, gdzie wcześniej usiłowałam uzyskać informację. Tam pani odesłała mnie do kolejnej kasy, w której pani podniesionym tonem powiedziała, że zajmuje się wypisywaniem formularza i nie może mnie obsłużyć od ręki, więc musze przejść do innej kasy. Po moim wyjaśnieniu, że zostałam odesłana tutaj, powiedziała, już agresywnym tonem, że musze poczekać, bo ona jest zajęta. Jako, że była to wypowiedź niemiła, odpowiedziałam, że poczekam tylko proszę na mnie nie krzyczeć. Po takich słowach wypowiedzianych przeze mnie, zostałam obsłużona od razu. Ogólnie, panie kasjerki wykazały się niekompetencją, brakiem kultury osobistej, oraz ogólną ignorancja pasażerów.
Świeżo wybudowany hotel w stylu alpejskim, położony tuż pod Nosalem. Wystrój łączący komfort, elegancję i góralskie motywy. Obsługa nienarzucająca się, miła, życzliwa oraz dyskretna. Bez problemu i z uśmiechem spełniają każdą prośbę, dzięki czujemy się naprzykrzającymi gośćmi. Na uwagę zasługują góralskie elementy stroju obsługi hotelowej.
W Amalfi Ristorante serwowana jest najlepsza pizza jaką kiedykolwiek jadłam. Pracują tam rodowici Włosi, dlatego klimatów lokalu jest w pełni włoski.
Pizzeria jest bardzo elegancka i nie przypomina typowych tego typu lokali. Na stołach są białe obrusy i palą się świeczki. Na ścianach lokalu można podziwiać piękne widoki z Amalfii.
Siedząc przy stoliku w części restauracyjnej mieliśmy doskonałą widoczność na kucharza robiącego pizzę. Dzięki czemy mogliśmy śledzić cały proces szykoania pizzy. Przyznam, że nigdy wcześniej nie widziałam człowieka pracującego z taką pasją jak kucharz w Amalfi. Jego ruchy były błyskawiczne a zarazem przemyślane. Widać było, że wkłada całe serce w to co robi. Dodam jeszcze, że pizza wypiekana jest w piecu opalanym drewnem. Na plakacie reklamowym było również napisane, że produkty pochodzą z prywatnych upraw.
Pizza była może nieco droższa niż w zwykłej pizzerii, ale za to rozpływała się w ustach. Polecam wszystkim!
Wybrałam się do sklepu Intersport w poszukiwaniu jednoczęściowego stroju kąpielowego. Poszłam do sklepu ze swoim chłopakiem Michałem, który chciał obejrzeć stroje narciarskie.
Muszę przyznać, że sklep jest rewelacyjnie zaopatrzony. W swojej ofercie posiada bardzo dobre jakościowo produkty, najbardziej znanych na rynku firm. Kiedy spacerowaliśmy po sklepie, podszedł do nas pracownik z obsługi i zapytał czy mógłby nam pomoc. Chcieliśmy się rozejrzeć więc podziękowaliśmy mu za propozycję. Jego zachowanie świadczyło o tym, że pracownicy w Intersporcie bardzo cenią sobie klientów i chętnie im pomagają.
Miejsce eleganckie i prestiżowe. Obsługa bardzo profesjonalna, sympatyczna i dyskretna. Wystrój bardzo elegancki,pokoje komfortowe, a jedzenie smaczne. Położenie hotelu tuż przy Wawelu. Jedyny minus- półnadzy, pijani anglojęzyczni goście hotelowi, których głośne zachowanie obudziło mnie o 3 w nocy.
Byłam bardzo zmęczona zakupami dlatego wraz ze swoim chłopakiem postanowiliśmy naładować nasze baterie wypijając kawę. Coffeheaven było idealnym miejscem. Lokal jest stosunkowo niewielki, ale dzięki temu jest przytulny. W kawiarni było schludnie i czysto.Obsługa była bardzo sympatyczna. Zapytaliśmy się kelnerkę co by nam zaproponowała. Przystaliśmy na jej propozycję i zamówiliśmy Espresso Affogato, czyli kawę z lodami waniliowymi.
Na zamówienie czekaliśmy bardzo krótko, więc obsługa w lokalu w ten sposób zaplusowała. Jeśli chodzi o cenę to była raczej standardowa.
Weszłam do tego sklepu z czystej ciekawości. Od razu po przekroczeniu progu sklepu zostałam powitana przez ekspedientkę. Przyznam, że asortyment Pull and Bear przypadł mi do gustu. Był tam bardzo duży wybór ciepłych zimowych sweterków. Oglądałam również dodatki w postaci pasków, czapek i szalików. Kiedy stałam przy dziale z dodatkami podeszła do mnie pracownica i zapytała czy mogłaby mi w czymś pomóc. W sklepie była również promocja na koszulki, które kosztowały 29,90.
Obsługa w sklepie była naprawdę bardzo przyjemna. Pracownicy starali się być w zasięgu ręki klienta, nie narzucając się przy tym. Mimo tego, że nic nie kupiłam sklep oceniam bardzo dobrze.
Jako prezent urodzinowy dla siostry planowałam kupić chustkę na szyję. Przechodząc obok sklepu Promod zobaczyłam stojak z przecenionymi chustkami. Weszłam do sklepu. Pracownica nie przywitała się ze mną jako pierwsza. Znalazłam bardzo ładną chustkę, ale po obniżce kosztowała 100 zł. Według mnie to nieco za drogo jak na kawałek materiału.
Idąc pasażem w hipermarkecie Real, zauważyłam wyspę z produktami firmy Inglot. Podeszłam i zaczęłam sobie oglądać asortyment, chociaż nie byłam nastawiona na zakup. Ponieważ zauważyłam duży wybór pudrów, zaczęłam się im bardziej przyglądać. Po paru sekundach usłyszałam jak pani tam pracująca, pyta czy może mi pomóc. Ja oczywiście poprosiłam o pomoc i zapytałam, który z pudrów jest najlepszy na zwykły dzień, który będzie rozświetlać moją twarz. Pani pokazała mi dwa rodzaje pudrów, które różniły się tym, że jedne były z drobinkami świetlistymi i do nałożenia na twarz potrzebny jest pędzelek,a do drugiego gąbeczka. Pani była tak miła i tak domyślna, że zaproponowała, żebym sobie nałożyła ten puder i zobaczyła jak wyglądam. Zdecydowałam się na zakup, dzięki czemu zyskałam za 1/2 ceny cienie do powiek, gdyż przy zakupie jakiegokolwiek produktu, istnieje możliwość zakupu drugiego, po niższej cenie. Po skasowaniu moich rzeczy, pani spakowała mi towar do reklamóweczki i pożegnała się, zapraszając ponownie. Byłam bardzo zadowolona z wiedzy i zachowania tej pani, myślę, że wrócę tam niebawem.
W galerii Magnolia mieści się sporo lokali oferujących usługi gastronomiczne bądź sprzedających żywność. Jednym z nich jest cukiernia Coś Dobrego.
Kiedy podeszłam do lodówek, w których wyeksponowane były wszystkie pyszności od razu wiedziała, że muszę coś kupić. W cukierni był bardzo szeroki wybór ciast, tortów, ciastek, słodkich bułek. Kolejka była stosunkowo niewielka więc czas mojego oczekiwania na obsługę był krótki. Kasjerka poleciła mi ciasto dnia, bo nie mogłam się sama zdecydować. Uważam, że obsługa w cukierni jest bardzo życzliwa i profesjonalna. Kobieta powiedziała mi z czego ciasto jest wykonane i powiedziała, że obiecuje że będzie mi smakowało. I tak rzeczywiście było.
Będą z wizytą u znajomej, wstąpiłysmy do supermarketu Biedronka, po sok i ciastka. Układ towarów był taki sam, jak w innych sklepach sieci, także szybko znalazłyśmy potrzebna nam produkty. Otwarte były trzy kasy,przez co kolejeki były stosunkowo rozładowane, szybko dokonałsmy płatności. Pani kasjerka była uprzejma, kompetentna, nie zaproponowała jenak reklmówki jednorazowej, musiałam poprosić o nią sama. Ogólnie stwerdzam, że była to jedna z przyjemniejszych wizyt w sklepie tej sieci.
Jest to sklep mieszczący się w Galerii Dominikańskiej. W swojej ofercie sklep posiada bardzo szeroki asortyment. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jest tam bardzo duży wybór drobnych upominków typu skarbonki czy różne figurki. W tej chwili jest tam pełna gama dekoracji świątecznych.
W sklepie panował bardzo duży ruch. Swobodne poruszanie się między pólkami było zupełnie niemożliwe. Otwarta była tylko jedna kasa, a kolejka liczyła około 10 osób. Wyszłam ze sklepu bez zakupów, ale gdybym miała więcej cierpliwości z pewnością coś bym kupiła.
Będąc przejazdem w Warszawie, na Dworu Zachodnim, postanowiłam wstapić do drogerii Rossmann po farbę do włosów. Po wejściu do sklepu, zauważyłam, że rozkład towarów jest podobny jak w każdym innym Rossmannie, więc szybko znalazłam interesjący mnie towar. Farba akurat była w promocji, co często zdaża sie w tej sieci sklepów, i ta promocja wzbudziła moje zadowloenie. Przy kasie była długa kolejka, obsułgiwany Pan miała problem z płatnością, zapowiadało to długie czekanie, jednak bardzo szybko pojawiła sie druga kasjerka. Obsługująca mnie kobieta była bardzo uprzejma, kompetentna, ubrana w nienaganny uniform pracownika sklepu Rossmann.
Byłam rano po zakupy a osiedlowej Biedronce. Przed wejściem panował porządek. W środku było trochę zamieszania ze względu na rozpakowywanie towaru. Mimo to na sali sprzedaży panował porządek. Miejsce z owocami wyglądało apetycznie. W koszach był spory wybór rzeczy z gazetki, produkty były ładnie poukładane a ceny widoczne. Przy kasie również panował porządek, nie było kolejki.
Wstąpiłam do sklepu New Yorker, aby zobaczyć czy są tam jakieś korzystne promocje. Owszem promocje były, jednak z nch nie skorzystałam.
Sklep ma bardzo dużą powierzchnię. Są w nim zarówno damskie jak i męskie ubrania. W sklepie było sporo klientów. Panował lekki rozgardiasz. Niektóre ubrania spadły z wieszaków i leżały na podłodze. Również na półkach ubrania były w nieładzie.
Być może New Yorker jest dobrą marką, jednak mi osobiście nie przypadła ona do gustu.
Już po raz drugi wychodzę ze sklepu Era w hipermarkiecie Real z tak zwanym kwitkiem. Dzisiaj, gdy weszłam do sklepu i powiedziałam dzień dobry, nikt mi nie odpowiedział, chociaż dwoje konsultantów było na stanowiskach.Jeden z konsultantów obsługiwał klienta, drugi miał napis przed sobą, zapraszamy stanowisko obok. Konsultant, który miał taką kartkę, robił coś na komputerze. Ponieważ, pracowałam kiedyś w telefoni komórkowej, pamiętam, że niedopuszczalne jest aby, po pierwsze, wiecej niż 4 osoby musiały czekać w kolejce na obsługę, po drugie, pracownik powinnien przeprosić za konieczność stania w kolejce i poprosić o chwilę cierpliwości. Pracownik, który wklepywał sobie coś w komputer, niestety nie zareagował w żaden ww sposób. Wiem,że takie czynności, jak wpisywanie danych do komputera wykonuje się w momencie gdy sklep jest pusty. Niestety nie doczekałam się na obsługę, a chciałam sobie doładować tylko konto, około 10 minut stałam, ale nic nie wskazywało na to, aby pani, która wklepywała coś w komputer, zakończyła swoją pracę i zainteresowała się moją osobą. Wiem, że jak będę chciała podpisać umowę z operatorem, podejdę do innego sklepu, niż sklep Era mający siedzibę w Realu.
Twister jest to sklep, który oferuje szeroką gamę artykułów nadających się na prezenty i upominki. Powierzchnia sklepu jest raczej niewielka. Jednak pomieszczenie jest bardzo dobrze zagospodarowane i mieści się nim bardzo dużo produktów. Ceny artykułów wahają się od 20 do 200 zł. asortyment jest bardzo szeroki dlatego każdy znajdzie tam coś dla siebie. Mi najbardziej spodobały się stojaki na biżuterie w kształcie kobiet. Ich przeciętna cena wynosiła około 35 zł.
W sklepie panował porządek. Wszystkie przedmioty były estetycznie ułożone.
Przy niektórych produktach znajdowała się plakietka z informacją "spadła cenka".
Obsługa w Twisterze były to dwie młode kobiety. Swoim imagem doskonale pasowały do sklepu twister.
Operatora w dniu 2 sierpnia 2010 roku listem poleconym wysłałAm na adres Netii wypełnione druki "Polecenia zapłaty". Pod koniec sierpnia b.r., gdy zbliżał się termin płatności sprawdziłam w banku czy moje polecenie zapłaty zostało aktywowane. Okazało się, że nie. Wobec tego (po 50 dniach od daty wysłania polecenia zapłaty) w dniu 22 września 2010 roku korzystając z formularza kontaktowego Netii wysłałam zgłoszenie problemu. Otrzymałam na e-maila potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia i... I co? I nic. Do dnia dzisiejszego brak jakiejkolwiek reakcji ze strony Operatora mimo, że upłynęło już grubooponad 63 dni. Taka reakcja, a właściwie brak reakcji ze strony Netii pozwala na wysnucie tezy, że z chwilą podpisania terminowej umowy na świadczenie usług telekomunikacyjnych abonenta można już kompletnie zlekceważyć. Drodzy potencjalni klienci Netii - pamiętajcie "wolność wyboru" macie przed jego dokonaniem, potem zostaje Wam tylko płacić.
zaopatrzenie sklepu nie pokrywa się z przedstawionym towarem w gazetkach promocyjnych . Mimo że nie ma sprzedaży hurtowej to obsługa nie zważa na takie zjawiska i tolerują kupowanie w dużych ilościach towarów w cenach promocyjnych, a klient który chce kupić jedną sztukę, czy dwie danego produktu to go nie dostanie bo hurtownik zabiera całą dostawę.Czy tak powinno być w TESCO? Na zwrócona uwagę personel nie reaguje, a jeżeli już to bardzo opryskliwie i arogancko.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.