Na stronę trafiłem szukając jakiegoś lokum na weekendowy wypad w okolice Szczytna. Z racji, iż będę podróżował z psem wybór ograniczył się dość znacznie i padło na ten hotel. Czas spędzony na stronie to około 15 minut. Sam wygląd i rozplanowanie samej strony nie powalają na kolana, menu jest oczywiście bardzo proste i czytelne jednak zakładka z linkami moim zdaniem powinna być mniej wyeksponowana. Ale w sumie to strona raczej informacyjna niż rozrywkowa. Wracając do informacji, super rozwiązaniem według mnie jest umieszczenie na stronie playera z filmem przedstawiającym cały hotel. Podzielenie go na sekcje jest ciekawym rozwiązaniem bo mogłem ograniczyć oglądanie tylko do tego co mnie interesowało. później już tylko została zakładka z cenami i rezerwacja hotelu.
Na infolinię Schenkera zadzwoniłam do Gdańska na numer 58 621 37 30. Jak zwykle konsultant przedstawił się szybko i niewyraźnie więc zupełnie nie wiedziałam z kim rozmawiam. Jednak postanowiłam przedstawić mój problem. Przesyłka, którą się interesowałam wysłana była z Gdańska, na miejsce miała dotrzeć następnego dnia do godziny 10. Niestety nie dotarła. Dowiedziałam się o tym następnego dnia. Miałam przed sobą list przewozowy wysłanych przesyłek. Konsultantka poprosiła o przedyktowanie 10-cio cyfrowego numeru. Przedyktowałam, na co konsultantka odpowiedziała prawie zbuntowanym głosem: "przecież przesyłka została dostarczona". Zerknęłam raz jeszcze na list przewozowy. Niestety przedyktowałam numer innej przesyłki. Więc poprosiłam o sprawdzenie kolejnej. Konsultantka powiedziała, że przesyłka jest w trakcie dostarczanie i zostanie doręczona do godziny 13. Powiedziałam wówczas, że miała być dostarczona wczoraj do 10 i że jest to bardzo ważna przesyłka, której opóźnienie spowodowało w tym momencie problemy. Konsultantka wówczas bez żadnych wyjaśnień przedyktowała mi numer do kuriera. Spisałam ten numer ale koniecznie chciałam się dowiedzieć, co się stało, że nie została dostarczona na czas. Miałam wrażenie że konsultantka miała mnie w tym momencie już dość, świadczyło o tym jej wzdychanie. Usłyszałam, że przesyłka została źle przesortowana i stąd to opóźnienie. No cóż podziękowałam Pani za informacje i się rozłączyłam. Zadzwoniłam do kuriera. Potwierdził mi że ma moją przesyłkę. poprosiłam Pana aby skontaktował się z odbiorcą i zapewnił go, że dziś przesyłka zostanie dostarczona. Kurier był bardzo specyficzny. Odpowiedział: "Dobrze, proszę Pani, zadzwonię i już tak zamącę, że będzie dobrze". To miał być chyba żart, jednak kurier trochę mnie uspokoił.
Od czasu do czasu korzystam z portalu VOD.onet.pl. Podoba mi się to że na tej stronie można za darmo obejrzeć różne programy pojawiające się na TVN. Jest to dla mnie duże udogodnienie, ponieważ często w ciągu dnia nie mam czasu obejrzeć emitowanego odcinku jakiegoś programu. Dzięki temu portalowi nie omija mnie możliwość obejrzenia programu lub serialu, którą mogę wybrać w dogodnym dla mnie momencie.
Poruszanie po portalu jest przystępne, samo przełączanie się pomiędzy poszczególnymi stronami działa szybko, a jakość oglądanych programów jest przyzwoita. Reklamy w tym przypadku nie są tak uciążliwe jak w telewizji, ponieważ widać moment, kiedy zostaną wyświetlone i ile będą trwały.
Pod marką Tracer sprzedawane są różne akcesoria multimedialne przeznaczone do pracy z komputerami – kamery, myszy, klawiatury, głośniki, pamięci usb.
Ostatnio zakupiłam kamerkę Tracer FocusCam, następnie będąc już w domu zasiadłam przed komputerem i rozpoczęłam proces jej instalowania - niestety w trakcie nieoczekiwanie pojawiły się problemy, z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Aby rozwiązać problem z poprawnym działaniem sprzętu postanowiłam skorzystać z pomocy producenta i w tym celu napisałam maila do serwisu. Ku mojemu zaskoczeniu odpowiedź przyszła szybko- tego samego dnia. Serwisant, który udzielał mi odpowiedzi, pan Jarosław, zadał mi bardziej precyzyjne pytanie dotyczące zaistniałej trudności. Na szczęścia w stopce maila oprócz podpisu znalazłam nr telefonu, stąd postanowiłam przedzwonić niż brnąć w wymianę maili. Po paru sygnałach serwisant odebrał, przedstawił się, a ja słowem wstępu krótko nakreśliłam o jaki produkt chodzi i jaki mail. Dzięki rozmowie szybko mój dylemat został rozwiązany, uzyskałam trafną i rzetelną pomoc techniczną, a obsługujący mnie serwisant był sympatyczny i kompetentny. Zatem w przypadku tego producenta zaistniałe problemy z produktami są rozwiązywane szybko i trafnie.
Wybrałam się do JYSK po zakup pościeli, która miała być jednym z prezentów bożonarodzeniowych. Sklep już od progu nie zachęca do zakupów. Harmider, hałas, brak jakiegokolwiek porządku. Przy części z pościelą trudno odnaleźć interesujący nas wzór, ponieważ wszystko jest pomieszane i nie na swoim miejscu. Obsługi brak aby zapytać o pomoc, w poszukiwaniach jesteśmy zostawieni sami sobie. Opakowania są porozrywane, ceny znajdują się na półeczkach a nie na produktach co jest dodatkowym utrudnieniem przy takim bałaganie. Sklep ma okrojony asortyment jednak ceny są dość przystępne i liczne promocje. Nie szczyci się jednak czystością, podłoga jest brudna, znajdują się na niej porozrzucane papierki. Przy kasie kolejki, czynna tylko jedna kasa. Kasjerka miła, nawet przy niegrzecznych klientach zachowała uśmiech na twarzy i wszystko wytłumaczyła. Gdy nadeszła moja kolej spytała się o kartę z punktami, zeskanowała towar i przyjęła pieniądza.
Sytuacja z ubiegłego roku gdy kończyła mi się umowa z Telekomunikacją Polską. Wtedy zadzwonił do mnie konsultant żeby zaproponować mi "atrakcyjniejszą ofertę" jak się okazało nie było takiej. Tego samego dnia podpisałem umowę z Netią. Następnego dnia zadzwonił kolejny konsultant z TP wtedy przedstawił mi lepszą ofertę, ale już było za późno na zmianę.
Tego dnia chciałem szybko zrobić zakupy, więc mając pod ręką TESCO w Wadowicach przy ul Westerplatte postanowiłem skorzystać. W sklepie wszystko znalazłem i poszedłem do kasy, a tam jak zwykle tylko dwie kasjerki, przy czym jedna "na kasie" a druga ze swoimi zakupami nie byłoby to problemem ale robiła chyba zakupy przedświąteczne. Takie rzeczy kasjerki powinny robić rano zanim pojawią sie pierwsi klienci albo wieczorem.
Pyszne Lody i bardzo dobra kawa, tylko długi czas oczekiwania na zamówienie, w stosunku do liczby gości. Przydało by się zwiększyć ilość obsługi i czas na obsługę klienta. Temperatur wewnątrz zbyt wysoka. Nie zauważyłem miejsca na powieszenie odzieży. Ogólnie wrażenia bardzo pozytywne i warto się wybrać .
Osiemnastego listopada wybrałem się do kolektury na końcu ul Zatorskiej w Wadowicach, kolejny raz powtórzyła się historia - na drzwiach wisiała kartka zaraz wracam, nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie to że taka sytuacja powtórzyła się już kolejny raz. Po przeczytaniu tejże informacji wróciłem do samochodu - pomyślałem że tam poczekam. Wróciłem za piętnaście minut, było już otwarte. Nie wiem może ja mam pecha, że ta pani zamyka raz w miesiącu żeby gdzieś wyskoczyć a ja trafiam na ten dzień!? W każdym razie uważam że tak się nie robi.
W Sphinxie byłem wiele razy. Za każdym razem mogłem liczyć na pyszne jedzenie i miłą obsługę. W restauracji oferowany jest szeroki wybór dań, dlatego można być pewnym że znajdziemy coś dla siebie. Dania są bardzo smaczne, a podawane są tak, że wszystko wygląda bardzo apetycznie. Co prawda ceny nie są niskie, ale za to porcje są bardzo duże. Jeśli nie jesteśmy bardzo głodni można zamówić coś z tzw. dań na mniejszy apetyt (mniejsze porcje, taniej). Restauracja oferuje również menu śniadaniowe, lunch menu, desery i napoje. Jeśli przyjdziemy z dziećmi to mają one wybór ze specjalnego menu dla dzieci. Zawsze są organizowane jakieś dodatkowe promocje. W restauracji można liczyć na bardzo miłą i profesjonalną obsługę młodych kelnerów, co spodoba się zwłaszcza paniom. Lokal urządzony jest bardzo ładnie, jest czysto i panuje w nim bardzo przyjemny klimat. Podsumowując jeśli chcemy zjeść pyszne danie i liczymy na profesjonalną obsługę w przyjemnie urządzonym wnętrzu to na pewno warto odwiedzić restaurację Sphinx.
Samarkanda jest to osiedlowa restauracja znajdująca się na ulicy Terebelskiej. W lokalu oprócz spełniania funkcji restauracyjnej istniej możliwość zorganizowania imprezy typu chrzest, komunia lub inne przyjęcie.
Wystrój lokalu jest bardzo gustowny i elegancki. Ściany mają kolor kawy z mlekiem, natomiast na suficie znajduje się oświetlona halogenami niebieska kula. Stoliki są w kolorze ciemnej czekolady, natomiast krzesła są obite skórą w tym samym kolorze.
Obsługa w lokalu jest bardzo sprawna. Na zamówienie nie trzeba czekać zbyt długo.
Jeśli chodzi o menu to oprócz alkoholi są również różne zestawy obiadowe oraz dania typu fast-food. Natomiast hitem jest możliwość zapalenia fajki wodnej,. która znajduje się w lokalu.
Ogólnie Samarkande oceniam bardzo dobrze, bowiem jest to miejsce gdzie można dobrze zjeść a przy okazji spędzić czas z przyjaciółmi.
Zajrzałam do salonu, by zorientować się w cenach płynów i soczewek. Salon wyglądał bardzo schludnie. Na bocznych ścianach były do wyboru okulary przeciwsłoneczne, a naprzeciwko wejścia różnego rodzaju płyny. Soczewki znajdowały się w oszklonej ladzie. Spytałam o ceny. Pani od razu pokazała mi trzy najtańsze płyny i jeden w promocji. Ceny płynów tej samej firmy różniły się w zależnosci od wielkości opakowania. Pani zaznaczyła, że w środku nie mają pojemniczków na soczewki. Potem spytałam o cenę szkieł miesięcznych. Tu również pani doskonale się orientowała. Na razie mi to wystarczy. Chcę pochodzić jeszcze po innych salonach, by się upewnić, że to naprawdę "najtańsze soczewki w mieście" - jak głosi napis nad wejściem.
Przechodząc obok "Esotiq" zauważyłam wielki baner o treści "czy wiesz, że 80% kobiet ma źle dobrany biustonosz? Umów się na dobieranie". Zaintrygowało mnie to i postanowiłam spytać o szczegóły. Ekspedientka bardzo chętnie wytłumaczyła mi szczegóły akcji. Otóż, umawiam się na termin i przychodzę ze swoim ulubionym biustonoszem. Taka przymiarka będzie trwać ok. 40 minut i będzie ją przeprowadzać specjalnie wyszkolona kobieta. Jako próbki będzie służyć asortyment sklepu. Pani pokazała mi wolne terminy i zapisała mi wybrany na kartce. Ponadto zostanie mi jeszcze wysłane przypomnienie sms-em. Podoba mi się przeprowadzanie takich akcji. Zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie.
Zajrzałam z mamą do "Douglasa" w nadziei znalezienia pewnego pudru, który do tej pory kupowałyśmy tylko za granicą. Rzuciłyśmy szybko oko na część kosmetyczną, ale że stało tam kilka osób postanowiłyśmy przetestować parę perfum. Tam podeszla do nas jedna z obsługujących, sympatycznie oferując swoją pomoc. Zapytałyśmy wtedy o ten puder i podałyśmy firmę. Pani od razu wskazała nam półkę, gdzie znajdują się jej produkty i rzeczywiście był tam puder, którego szukałyśmy. Wzięłyśmy też róż, ale niestety na jego półce w ogóle nie było cen (były tam jeszcze cztery inne akcesoria). W kasie nie było nikogo, ale gdy nas zauważono natychmiast ktoś przyszedł. Pani nas obsługująca była bardzo miła. Oprócz naszych zakupów dodała próbkę kremu i perfumy. Wokół kasy znajdowały się gotowe zestawy kosmetyków, idealnie nadające się na prezent gwiazdkowy.
Trafiłam na ten sklepik przypadkiem. Nigdy wcześniej go w tym centrum handlowym nie widziałam. W oczy rzuciły mi się wielkie napisy informujące o wielkich zniżkach na biżuterię. Zajrzałam i zastanawiało mnie, czy cena jest już ze zniżką. Podeszłam do kasjerki i ją o to spytałam. Powiedziała, że rabat jest odliczany od ceny na produkcie. Ucieszyło mnie to, bo ceny były niskie, a zostały jeszcze bardziej obniżone :) Wzięłam jeden wisiorek, a pani mi go ładnie zapakowała i wręczyła paragon do ręki informując o cenie przed i po zniżce. Podziękowała za zakup.
Miałam ochotę na loda i podeszłam do kawiarni, by rozejrzeć się wśród dużej palety smaków. Wszystkie były ładnie przystrojone, co radowało oczy. Niestety nie było informacji o cenie gałki. Sama kawiarenka ma powodzenie, bo często siedzi w niej sporo osób. Za ladą kręciły się ze cztery osoby i poprosiłam jedną panią na chwilkę. Powiedziała, że obsługuje stolik, ale zaczęła ze zmywaka wołać koleżankę. Ja za ten czas obejrzałam na ladzie chłodniczej różne ciastka, torciki i rurki z kremem. Wszystko było ocenowane. Zmieniłam zdanie i zamiast lodów skusiłam się na ową rurkę. Podeszła do mnie niezadowolona pani pytając, co bym chciała. Poprosiłam o rurkę i spytałam, czy można ją brać na wynos. Odparła, że tak i poszła do kasy. Niedaleko na moich oczach zrobiła rurkę z kremem, którą dostałam w serwetce, by się nie poplamić. Była pyszna i krucha. Następnym razem może skosztuję lodów.
Weszłam na chwilę, by obejrzeć co ma ten sklep z bielizną do zaoferowania. Było trochę legginsów i ciepłych podkolanówek. Wśród rajstop znalazłam tylko czarne lub brązowe. Wyboru właściwie żadnego. Niby sklep z bielizną, a żadnych biustonoszy czy fig. Kręciła się jedna pracownica i nawet zapytała, czy może w czyms pomóc, ale stwierdziłam, że tylko się rozglądam, więc podziękowałam. Uważam, że tylko na części dla dzieci było naprawdę w czym wybierać.
Zajrzałam do tego drobnego sklepiku, bo kręciło się w nim sporo ludzi. Gdy weszłam nagle zostałam tylko ja i mama. Były jeszcze dwie pracownice, ale tak zażarcie ze sobą rozmawiały, że mimo maleńkości sklepu nie odezwały się do nas w ogóle. Oglądałyśmy produkty przeznaczone do codziennej higieny: mydełka, kremy, szampony, a nawet świeczki, ale te były tak wysoko ustawione, że sięgnie po nie tylko bardzo wysoka osoba. Produkty są naturalne i raczej skierowane do bagatszej części społeczeństwa, bo ceny mają wyższe, niż w zwykłej drogerii. Asortyment, jaki można tu znaleźć jest jednak wyjątkowy i czasem warto dać sobie trochę luksusu, np. w kąpieli ;)
Kiosk był kiedyś bardzo duży i posiadał stoisko z książkami. Teraz przeniósł się do znacznie mniejszego pomieszczenia i skupił na sprzedaży gazet. Są one bardzo gęsto ustawione i czasem ma się problem w znalezieniu odpowiedniej, nawet po jej tematyce, ale kasjer zawsze wie, gdzie leży jaka gazeta, więc należy się go po prostu spytać. Tak też zrobiłam, szukając grudniowej "Pani". Sądziłam, że już wykupiona, a okazało się, że jeszcze nie dostali. Wzięłam inne gazety i podałam mu kartę. Powiedział, że płacić można tylko gotówką, bo mają problem z urządzeniem od kart. Dosyć to podejrzane, bo ponad tydzień temu mieli ten sam problem. Czy w ogóle robią coś w kierunku naprawy terminala?
Weszłam rozejrzeć się już za jakimś prezentem Gwiazdkowym i udzielił mi się świąteczny nastrój, bo w sklepie było już dużo elementów bożonarodzeniowych - od świeczek po kieliszki. Pooglądałam różne eleganckie poduszki. Ich cena była trochę odpychająca, ale obok znajdował sie kosz oznaczony "-30%, -50%", gdzie można było pobuszować wśród dywaników i pięknych poszewek. Od razu znajduje się coś na swoją kieszeń. W sklepie były też dwa inne kosze z przecenionym asortymentem, ale tam już nie zaglądałam. Słyszałam, jak jedna z ekspedientek pomaga klientce, która czegoś konkretnego szukała. Inna pracownica konsultowała się z nią w sprawie wyglądu ekspozycji. Jeżeli ktoś lubi drobne rzeczy, świeczki i inne tego typu produkty, a nie wie, co kupić na prezent (niekoniecznie świąteczny) to warto tu wstąpić.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.