Wracając dziś z Gliwic postanowiłem odwiedzić Chatkę, gdyż nie miałem dziś pomysłu na obiad. Chatka słynie z tego, że jedzeniem w niej sprzedawanym można smacznie i dobrze się najeść. Znajduje się ona przy drodze, w pobliżu skrzyżowania, obok którego jest Wydział Zarządzania Politechniki Śląskiej. Byłem samochodem i muszę przyznać miałem problem z zaparkowaniem. Polecam samochód odstawić dalej i podejść na piechotę. Nie było dużo klientów, więc szybko złożyłem zamówienie, a młoda kelnerka poprosiła mnie abym usiadł i chwilę poczekał. Podczas oczekiwania mogłem zobaczyć, że mój chata-dog, którego zamówiłem jest robiony na bieżąco i zapiekany w piecu. Nie czekałem dłużej niż 10 minut, i kelnerka podała mi zamówienie. Chata-doga otrzymałem na białym talerzyku. Stolik był czysty i były na nim serwetki. Bagietka była olbrzymia, w środku duża ilość soczystej piersi z kurczaka, sos, ser, pieczarki, przyprawy. Pojadłem sobie do syta. Jedyny minus to ceny, jak zauważyłem, co jakiś czas regularnie coraz większe.
Kupiłem dzisiaj strongburgera na wynos, w domu wyglądało to jakby pies się na niego wyrzygal. Bułka tak przypieczona że do tacki przywarła a mięso totalnie zimne. Nie byłem w stanie złapać go rekami bo rozpadł się w dłoniacg. Sosy gotowe z butelki tak chemiczne że aż pali w ustach. Widac że chatka swoje lata świetności ma za sobą.Zimne, ponure i bardzo smutne miejsce, aż się przykro robi. Nie polecam
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.