Będąc z rodzicami w markecie Nomi zaobserwowałam, iż personel znajdujący się na sklepie nie ma pojęcia gdzie znajduje się dany towar [ mama szukała środków ochrony roślin doniczkowych],odsyłał do innego pracownika.podłogi były zasypane jakimś proszkiem i rozdeptane. Na półkach brakowało towarów. Przy kasie ustawiły się długie kolejki, a kasę obsługiwała jedna osoba.Klienci byli bardzo zdenerwowani.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.